czwartek, 25 grudnia 2014

30. Równoległa rzeczywistość

-Kto chciałby go otruć?
-Myślę, że to nie on był celem…

-Hermiono, ja już nie wiem, co mogę tu napisać…
                Rudowłosy trzynastolatek siedział załamany nad zwojem pergaminu. Przeczesał nerwowo swoją czuprynę, nie mając pojęcia, co mógłby zrobić. Było ok. 3 w nocy i już wszyscy, nawet uczniowie przygotowujący się do egzaminów, zrezygnowali i poszli spać. Została tylko ich dwójka. Siedzieli przy stoliku w samym rogu pokoju, a jedyne światło pochodziło ze świeczki stojącej na blacie.
                Dziewczyna z burzą kasztanowych loków podniosła na niego wzrok. Miała podkrążone oczy i była bardzo blada. Od iluś dni tak wyglądał każdy ich wieczór i noc- siedzieli do późna ginąc w księgach i papierach dotyczących zasad obowiązujących na lekcjach w Hogwarcie, praw ucznia, praw nauczyciela, opisów zachowań hipogryfów, ochrony magicznych zwierząt i miliona wycinków z Proroka Codziennego na temat tego, ile może zdziałać Lucjusz Malfoy… Niestety ich poszukiwania na niewiele się zdały- wszystkie informacje, które wydobyli świadczyły na korzyść Draco Malfoya. Jeśli nie znajdą nic innego, to Dziobek zostanie skazany…
-Ron, wiesz, że musimy coś wymyślić!- powiedziała z taką determinacją w głosie, że Weasley poczuł, że muszą to zrobić.
                Popatrzył się na nią. Miała zaciętą minę, pełną skupienia. Strasznie mu się podobał ten upór, jak coś zaczynała, to kończyła i wszystko musiało się udać- zawsze. Uśmiechnął się lekko. Jeśli ktoś mógłby coś tu zdziałać, to tylko ona, a on cieszył się, że może choć trochę jej w tym pomóc. Niestety jego zmęczenie brało nad nim górę i z każdą minutą czuł się coraz bardziej śpiący i miał wrażenie, że tej nocy nie wymyśli już nic mądrego.
-Jest już po 3- jęknął, na co ona rzuciła mu wrogie spojrzenie- Wiesz, że siedzenie tu nic nie da, jeśli jesteśmy prawie nieżywi…
                Zignorowała go, wczytując się w jakąś gazetę. Widział, jak powoli opadają jej powieki, żeby potem ponownie się podnieść. Ledwo trzymała się w pionie. Nie mógł patrzeć na nią w takim stanie! Było mu jej strasznie żal, nie chciał, żeby się tym tak przejmowała. Nie wiedział do końca na czym to polega, ale nie potrafił na nią patrzeć, kiedy była smutna czy przemęczona, bo serce mu się wtedy kurczyło z żalu. Dlaczego? Nie miał pojęcia…
-Hermiono, dosyć na dziś- powiedział stanowczo, lecz ona ponownie puściła jego słowa mimo uszu- Hermiono, proszę cię… -spróbował ponownie, tym razem chwytając jej dłoń, spoczywającą na stole.
                Dziewczyna podniosła gwałtownie głowę i spojrzała na niego zszokowanym wzrokiem. Przez chwilę nie mógł przestać się patrzeć w jej duże, orzechowe oczy. Był zdziwiony, że wcześniej nie zwrócił na nie uwagi… Były takie duże, głębokie, zmysłowe… „Co?!” w jego głowie krzyknął jakiś głos. O czym on w ogóle myślał?!
Zawstydzony spuścił wzrok i poczerwieniał po same końcówki uszu, natomiast Hermiona zastygła w jednej pozycji, cały czas uparcie się w niego wpatrując. Nie miał pojęcia, co powinien zrobić. A jakby wszystkiego było mało, wciąż czuł w swojej ręce jej drobną dłoń i jakoś nie potrafił jej puścić. Mijały sekundy, minuty… Tykanie zegara stawało się coraz bardziej denerwujące, a cisza jaka panowała w pomieszczeniu była nie do zniesienia. Rudzielec nieśmiało podniósł głowę i popatrzył na przyjaciółkę, która również nie wiedziała jak się zachować. Uniósł delikatnie kąciki ust, na co ona też się uśmiechnęła, lecz po chwili spłonęła rumieńcem. Chłopak poczuł, że trochę się rozluźniła. Spojrzał na blat, na którym spoczywała jej ręka, a na niej, jego, ze dwa razy większa. Ta jej była taka mała, taka ciepła… Pogładził jej wierch kciukiem, a brązowowłosą przeszedł dreszcz. Ta chwila była dla nich dziwna- nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyli, choć na pozór przecież nic się nie wydarzyło. Wydawało im się, że dzieje się coś bardzo ważnego, dobrego, ale i intymnego.
                I wtedy zegar wybił 4, a cały czar prysł. Odsunęli się od siebie gwałtownie, oboje bardzo speszeni, nierozumiejący, co się przed chwilą stało.

-Harry, co się właściwie wydarzyło?- odezwał się łamiący się dziewczęcy głos.
-To długa historia…- odpowiedział, łamiącym się głosem mężczyzna.

Wpadła do Pokoju Wspólnego. Jej włosy już nie były tak pięknie uczesane, a makijaż delikatnie się rozmazał. Poczuł na sobie jej wściekły wzrok. Podniósł głowę i odpowiedział jej równie miłym spojrzeniem. Był na nią tak bardzo zły! Dlaczego poszła na ten bal z Krumem?! Przecież on jest dla niej za stary, chodzi do innej, dosyć podejrzanej szkoły i jest przeciwnikiem Harry’ego w Turnieju Trójmagicznym! Co on niby ma w sobie takiego, żeby Hermiona chciała z nim pójść na bal? No dobra, jest najlepszym zawodnikiem quiditcha na świecie… Ale Hermiony przecież nigdy nie interesowali sportowcy, chociaż… W sumie nie był tego taki pewien, przyjaźniła się bardzo blisko z Harrym i wielokrotnie chodziły różne pogłoski, że to nie tylko przyjaźń. Ronowi ciężko było uwierzyć w to, że jego najlepsi przyjaciele mogliby… Ale tego wieczoru mogło się zdarzyć wszystko.
Jednak najbardziej nurtowało go jedno pytanie, które było zupełnie absurdalne i nie miał pojęcia dlaczego w ogóle pojawiło się w jego głowie- dlaczego on się nie podobał Hermionie? Lochart, Harry, Krum… Dlaczego nie on, Ron Weasley? Bo nie był przystojny, dobrze zbudowany, nie grał zawodowo w quiditcha, no i na pewno nie był Wybrańcem. Do tego dochodziła dość przeciętna inteligencja i bieda. No dobra, zrozumiał dlaczego brązowowłosa nie wybrała jego, ale musiał przyznać, że go to zabolało.
Tylko po co on się w ogóle nad tym zastanawiał?! Przecież to nie chodziło o to, żeby Hermiona się w nim zakochała czy coś, w ogóle to jakiś absurdalny pomysł, tylko o to, że poszła na Bal Bożonarodzeniowy z Wiktorem Krumem- w tym momencie, największym wrogiem Rona! To chyba już podchodziło pod brak lojalności…
Właśnie miał jej to powiedzieć, ale ona warknęła:
-Co się dzieje, Ron? Dlaczego tak bardzo zależało ci na tym, żeby zepsuć mi ten wieczór?!
-Chyba masz nieco za wysokie mniemanie o sobie- parsknął chłopak- Nie obchodzi mnie to, jak spędziłaś wieczór, ale to, z kim go spędziłaś. Jak w ogóle mogłaś coś takiego zrobić?!
-Ale co?! To takie straszne, że zgodziłam się, kiedy ktoś poprosił mnie o to, żebym poszła z nim na przyjęcie?!
-Tak! Bo trzeba wziąć pod uwagę to, kim ten ktoś był! A ciebie na bal zaprosił największy przeciwnik naszego przyjaciela!
-Przestań wygadywać głupoty, Ron!
-Hermiono, nie widzisz tego, że jemu chodzi tylko o to, żeby wygrać turniej?
-Już ci mówiłam, że nie zapytał się mnie ani razu o Harry’ego!
-To nieważne! On będzie wydobywał z ciebie informacje, a ty nawet się nie zorientujesz kiedy! To, co robisz jest po prostu nielojalne!
-Chcesz mi powiedzieć, że jestem głupia, bo zgodziłam się pójść z nim na bal?! Na Merlina, Ron, to tylko zabawa! On nie chce ode mnie żadnych informacji o Harrym, tylko chce mnie lepiej poznać, a to jest jednym z głównych celów turnieju! Poza tym, Harry’emu nie przeszkadza nasza znajomość.
-Jakaś ty naiwna! Tu chodzi TYLKO I WYŁĄCZNIE  o turniej, nie o ciebie!
                Brązowowłosa wyglądała, jakby właśnie dał jej w twarz. W jej oczach pojawiły się łzy, ale mina wyrażała wściekłość. Ron poczuł ukłucie w sercu, że doprowadził ją do takiego stanu, ale nie mógł tego odpuścić- „bratanie się z wrogiem” nie prowadziło do niczego dobrego.
-Wiesz co, Ron? Nie zawsze musi chodzić o turniej czy rywalizacje. To tylko bal! I wiem, że ciężko ci to pojąć, ale niektórzy chcą ze mną spędzać czas, bo po prosu mnie lubią. Ja też mogę się komuś spodobać!
-I to nawet nie jednemu… - palnął, zanim zdążył ugryźć się w język.
-Słucham?- spytała zszokowana.
                Chłopak pragnął zapaść się pod ziemię. Spuścił wzrok i poczuł, że robi się cały czerwony. Właśnie sam się pogrążył… Dał jej bardzo wyraźnie do zrozumienia, co do niej czuje i nie za bardzo wiedział, jak teraz z tego wybrnąć.
-Ale Krumowi nie chodzi o ciebie- powtórzył, próbując się ratować- Tylko o turniej! Kiedy to wreszcie pojmiesz.
-Turniej nie jest centrum świata, Ron! Powiem ci więcej, ważniejsze rzeczy dzieją się poza nim.
-W tym momencie jest! Gdyby nie turniej, nawet nie poznałabyś Kruma i nie byłoby z nim teraz tylu problemów!
                Hermiona parsknęła ze złości, wpatrując się w niego z pogardą. Poczuł się fatalnie. Miała go teraz za ostatniego śmiecia. Nie mógł tego tak zostawić.
-Po prostu nie podoba mi się to, że zaprzyjaźniasz się z WROGIEM naszego najlepszego przyjaciela- warknął.
-No więc jak ci się to nie podoba, to chyba wiesz, co powinieneś zrobić, nie?!- krzyknęła Hermiona, której część włosów już się wymknęła spod wytwornego koka.
-Tak?!- ryknął Ron- A niby co?
-Następnym razem, jak będzie bal , to mnie zaproś, zanim zrobi to ktoś inny, a nie traktuj mnie jak ostatnią deskę ratunku!
                Ron otworzył usta i zaczął bezgłośnie poruszać wargami jak złota rybka wyjęta z wody, a Hermiona odwróciła się na pięcie i zniknęła na schodach wiodących do sypialni dziewcząt.*
                Uderzyła w sedno. Chłopak czuł się zażenowany. Przede wszystkim swoją postawą i tym, co jej powiedział, ale też tym, że zorientowała się, o co naprawdę mu chodzi. Dlaczego w ogóle przeszkadzało mu to, że poszła na ten bal z Krumem. Co go to obchodziło?! To jej życie i może z nim robić, co chce. Jest jego przyjaciółką, ale TYLKO przyjaciółką… Chyba…

-Spokojnie, panie Weasley, już dobrze- niski, żeński głos szepnął mu do ucha, po czym poczuł ukłucie- Albusie, jest coraz gorzej.
                
              Czuł, że serce bije mu kilka razy szybciej niż zazwyczaj. To nie wróżyło nic dobrego. Siedział przy stole w Wielkiej Sali wraz z Harrym. Cały czas słyszał za sobą różne okrzyki Ślizgonów, dotyczące jego osoby. Tak bardzo nie chciał grać! Pragnął udać się do dormitorium i zakopać w czeluściach swojego łóżka. Jego przyjaciel usilnie próbował odwrócić jego uwagę od stresu, od tych małp ze Slytherinu i podnieść go na duchu, ale na niewiele się to zdało. Wiedział, że jest beznadziejny! Nie miał pojęcia, jakim cudem dostał się w ogóle do drużyny. Jego gra była do dupy i był przekonany, że zawali najbliższy mecz. Nawet nie chciał sobie wyobrażać, jak to będzie wyglądać- wiedział, że to będzie klapa.
                Wtedy do stołu podeszły Hermiona i Ginny. Obie ubrane w barwy Gryffindoru. To trochę pocieszające, że choć jedna osoba im kibicowała. Brązowowłosa uśmiechnęła się do Rona, a jego serce zaczęło walić jeszcze szybciej, o ile w ogóle było to możliwe. Dlaczego tak na niego działała? Przez ostatnie kilka miesięcy spędzili ze sobą naprawdę dużo czasu, bo Granger pomagała mu z nauką, za co był jej tak wdzięczny, że chętnie by ją ozłocił. Dzięki temu, po różnych kłótniach i problemach zeszłego roku, ich relacje stały się raczej stałe, bliższe, no i przede wszystkim przyjazne. Tylko, że uświadomił sobie również, że przyjaźń z Hermioną, to nie jest do końca to, co go satysfakcjonuje.
                Kiedy ta idea pojawiła się w jego głowie, to było szaleństwo, ale z czasem to zaczęło nabierać sensu- Hermiona Granger bynajmniej nie była dla niego jedynie przyjaciółką. Na widok przyjaciółki serce nie zaczyna bić szybciej, nie robi ci się gorąco, nie masz ochoty się na nią rzucić i pocałować… To ostatnie wciąż wydawało się absurdem, ale prawda była taka, że w głowie Rona kilka razy pojawiła się taka myśl, co by było, gdyby ją pocałował. Zdarzało mu się to zwłaszcza wtedy, gdy siedzieli do późna w nocy nad książkami, a Hermiona robiła wszystko, żeby nie zasnął i żeby trochę podnieść go na duchu, że może jednak uda mu się zdać SUMy.
                Dołączyła do nich Luna Lovegood. Ron spojrzał na nią kątem oka. Czyżby miała na głowie wielkiego… lwa?! Chłopak nie miał siły o tym myśleć, choć blondynka chyba coś do niego powiedziała. Jego mózg był pochłonięty mieszaniną stresu przedmeczowego i refleksji o brązowowłosej. Popatrzył na nią. Rozmawiała z Harrym i Ginny. Miała skupioną twarz, jak wtedy, gdy tłumaczyła mu coś z transmutacji. Bardzo ładnie wtedy wyglądała… Zresztą jak zawsze. Cieszył się, że będzie na trybunach, że go wspiera. Nie miał pojęcia, jakby sobie bez niej poradził.
-Ron, musimy iść- usłyszał głos Pottera.
                Wszyscy wstali. Harry i Hermiona zamienili kilka słów na stronie. Rudzielec nie miał pojęcia, o co mogło chodzić, ale w tym momencie o wiele bardziej przejmował się meczem. Czuł, że nogi ma jak z waty. Był przekonany, że spadnie z miotły w trakcie meczu albo oberwie którąś z piłek. Podszedł niepewnie do przyjaciół, a dziewczyna zwróciła się do niego:
-Powodzenia, Ron- powiedziała Hermiona, wspinając się na palce i całując go w policzek.- Ty też się trzymaj, Harry…
                Kiedy szli przez Wielką Salę, Ron trochę oprzytomniał. Dotknął policzka, w który pocałowała go Hermiona, i zmarszczył brwi, jakby nie był całkiem pewny, co się właściwie wydarzyło.**
                Harry bardzo szybko wyprowadził go z zamku. Kiedy szli na błonia, on wciąż czuł jej wargi na swoim policzku. Motyle szalały mu w brzuchu. Jej dotyk, ciepło, zapach… Nie wierzył, że to zrobiła. To było takie cudowne! Jej drobna, gorąca dłoń na jego wielkim barku i słodkie, czułe wargi na jego policzku. Miał nadzieję, że zapamięta to uczucie na zawsze, bo jak do tej pory nigdy nie czuł się lepie. I nagle perspektywa meczu również stała się mniej straszna…

-Jego stan jest chwilowo stabilny.
-Dziękuję pani bardzo- odpowiedział zapłakany głos, Jej głos.

                Nie wierzył w to, co się właśnie stało. Pocałował ją! Tu, w Norze, na ganku, dosłownie 15 minut temu! I ona go nie odepchnęła, co więcej, powiedziała, że go kocha. Na Merlina, ona go kocha! To naprawdę możliwe?! W tym momencie, 21 sierpnia 1996 roku, o 24.57, on, Ron Weasley był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Rzucił się na łóżko. Wiedział, że nie jest w stanie szybko zasnąć. Czuł, że wszystkie organy w jego brzuchu wywijają fikołki i miał ciągłą, nieodpartą ochotę, żeby się śmiać.
                Usłyszał delikatne pukanie. Doszedł do wniosku, że tą swoją euforią mógł przez przypadek kogoś obudzić. Podszedł do drzwi i otworzył je cicho. Przed jego oczami ukazała się burza brązowych loków. Nie mógł powstrzymać uśmiechu. Hermiona stała tam w szortach od piżamy i bluzce na ramiączka. Również posłała mu ciepły uśmiech.
-Przepraszam cię, ale u mnie śpi Harry, pewnie rozmawiali z Ginny i…
                Ron przestał jej słuchać. No jasne, Harry! Nawet nie zauważył, że nie ma go w pokoju. Co ta miłość robi z ludźmi?
-… więc może mogłabym się tu przespać?- zakończyła dziewczyna.
-Jasne, że tak.
                Brązowowłosa rozłożyła się na łóżku, które normalnie zajmował Potter, a Weasley zgasił światło i położył się na swoim. Wciąż był pewien, że nie zaśnie, ale chciał, żeby chociaż ona trochę odpoczęła. Jego serce waliło jak oszalałe. Była tak blisko. Pragnął znów jej dotknąć, ponownie pocałować. Ta dziewczyna sprawiała, że tracił rozum, którego i tak nie miał za wiele, a to, co się wydarzyło między nimi kilkanaście minut temu, sprawiło, że mógłby teraz umrzeć ze szczęścia.
-Ron, śpisz?- usłyszał jej melodyjny głos i poczuł, jak przez jego ciało przechodzi prąd.
-Nie. Wszystko dobrze?
-Tak- westchnęła- Po prostu nie mogę zasnąć.
                Ponownie zapadła cisza. Słychać było jedynie ich nierówne oddechy. Po pokoju unosiła się delikatna woń różanego mydła. Rudzielec zaciągnął się tym zapachem.
-Ron?
-Mmm?- wydał z siebie niezbyt przytomny pomruk.
-Możesz… no wiesz… - jej głos stawał się coraz cichszy i mniej śmiały- Możesz do mnie przyjść?
                Uśmiechnął się szeroko. Szybko wygramolił się ze swojej pościeli i położył koło dziewczyny. Przez chwilę leżeli stykając się jedynie ramionami, ale było to wyjątkowo niewygodne i dosyć dziwne, dlatego chłopak objął ją ramieniem, a ona ułożyła swoją głowę na jego piersi. Czuł łaskotanie jej włosów w okolicy obojczyków. Poczuł, że robi mu się przyjemnie ciepło. Chyba nigdy nie byli tak blisko. To było cudowne. Wziął głęboki wdech i poczuł jeszcze mocniejszy zapach jej różanego mydła, który mącił mu w głowie.
-Dziękuję- szepnęła.
                Ponownie jego kąciki się uniosły. Nic nie powiedział, lecz cmoknął czubek jej głowy. Podniosła ją i spojrzała mu prosto w oczy. Przełknął głośno ślinę. Jej oczy były tak głębokie, że momentalnie się w nich gubił. Piękne, wielkie, błyszczące, orzechowe… Kiedy na niego tak patrzyła, wiedział, że jest bezbronny, że mogłaby z nim zrobić, co tylko zechce.
-Kocham cię- powiedział w przypływie impulsu, już kolejny tego dnia raz.
                Hermiona się nie odezwała, ale zmarszczyła brwi, jakby się nad czymś zastanawiała. Po chwili poczuł jej wargi na swoich. To było takie czułe, niewinne, niepewne… Objął jej twarz dłońmi i przysunął bliżej siebie, sprawiając, że ich pocałunek był bardziej stanowczy i zmysłowy. Trwali tak długo, napajając się swoją obecnością i poznając się zupełnie z innej strony.
                Kiedy Hermiona się odsunęła, w jej oczach tańczyły radosne iskierki. Była bardzo rumiana i oddychała płytko. Po chwili ziewnęła, na co Ron się zaśmiał. Cmoknął ją w policzek i rzekł:
-Śpij.
                Dziewczyna ułożyła się obok niego, a dopiero gdy zasnęła, chłopak wrócił do swojego łóżka i również oddał się w ręce Morfeusza.

-Hermiono, musisz wrócić do dormitorium, jest już bardzo późno- powiedział ktoś zmęczonym, niskim głosem.
-Nie zostawię go tutaj! Nigdzie się nie wybieram…

                Jego serce przełamało się na pół. Szedł pustym korytarzem, nie wiedząc gdzie zmierza. Miał przed oczami ten straszny widok, jej z… z tym podłym, dwulicowym, zdradzieckim, plugawym… śmieciem. Jak to w ogóle mogło się stać?! Ron był w tak wielkim szoku, że nie do końca docierały do niego wszystkie konsekwencje. Wciąż tylko widział, jak się całują.
                A po jego głowie krążyło jedno pytanie- dlaczego? Do cholery jasnej, dlaczego?! Było dobrze, ba, nawet cudownie! Byli szczęśliwi, ona była szczęśliwa... Kochał ją- nadal ją kocha… Skoro wszystko było w porządku, to po co ona to zrobiła? Jeszcze niedawno snuli wizję wspólnej przyszłości, a teraz ona całowała się z innym.
                Poczuł takie ukłucie bólu, jakiego nie czuł nigdy wcześniej. Musiał się zatrzymać i oprzeć o ścianę, żeby się nie przewrócić. Dlaczego mu to zrobiła?! Z braku sił osunął się na ziemię. Było mu już wszystko jedno. Chciał, żeby to był tylko sen, nieprawda, nocna mara, która ma na celu nauczenie go, żeby doceniał to, co ma… Ale niestety, ten koszmar nie znikał, a z każdą sekundą stawał się coraz bardziej realny, namacalny.
                Dlaczego to spotkało akurat jego?! W tym jednym, jedynym okresie jego życia, kiedy był naprawdę szczęśliwy, gdy wierzył, że może być dobrze, mimo szkoły, biedy, mimo Voldemorta i Śmierciożerców i panoszącym się po całej ziemi smutku, żalu, bólu i śmierci. Ukrył twarz w dłoniach. To było za dużo… Chciał umrzeć, byleby tylko ten ból wreszcie się skończył.
                Po jego policzkach zaczęły spływać łzy. Najpierw kilka pojedynczych, słonych kropel, a potem całe strumienie. Nie panował nad sobą, pozwolił na to, żeby jego ciałem zawładnął szloch i cierpienie. Co chwila wstrząsał nim dreszcz. Krztusił się własnymi łzami i nie był w stanie ich zatrzymać.
                Siedział tam, w pustym korytarzu, na podłodze, długo. Może pół godziny, może godzinę, może dwie… I coraz bardziej cierpiał.
                W końcu wstał. Ledwo trzymał się w pionie, czując, że jego nogi są jak z waty. Jego twarz była kamienna. Zastygły na niej nawet łzy. Miał przekrwione oczy i spuchnięte policzki. Dotarła do niego jeszcze jedna rzecz- to ona mu to zrobiła.
                Hermiona pozwoliła, żeby ten palant ją pocałował. Skrzywdziła go naumyślnie. Tyle razy mówiła, że go kocha, że jest przy nim szczęśliwa, że chce, żeby tak było zawsze, a potem pocałowała innego! Nie mógł uwierzyć, że to zrobiła! Nie ona, nie jego najukochańsza Miona… Ale jednak, sam to widział. Okazała się jedynie dwulicową…
                Ogarnęła go wściekłość na brązowowłosą i zastąpiła ona smutek i ból. Wiedział, że nie będzie w stanie jej tego wybaczyć! Dlatego pozostawało jedno rozwiązanie, mantra, która krążyła mu po głowie, kiedy dochodził już pewnym krokiem do Pokoju Wspólnego w wieży Gryffindoru- zemsta…

-Ron, Ron… Co się z nim dzieje?!- Ona płakała.
-Panno, Granger, proszę o spokój- odpowiedział stanowczo żeński głos- Jest bardzo źle, musimy go przenieść do Munga.

-Ron!
                Odwrócił się i wtedy w tłumie znajdującym się na peronie dostrzegł ją. Biegła do niego, ciągnąć za sobą wielki kufer. Przepychała się między wszystkimi, prawdopodobnie najeżdżając im na stopy walizką. Chłopak zaśmiał się na ten widok.
                Kiedy była już kilka metrów od niego, puściła swój bagaż i rzuciła mu się na szyję. Czas stanął w miejscu. Przylgnęli do siebie jak najbliżej się dało. Cały zgiełk, jaki ich otaczał, zdawał się nie istnieć. Liczyli się tylko oni- Ron i Hermiona. Po pewnym czasie dziewczyna odsunęła się od niego, dosłownie na kilka centymetrów. Spojrzała na niego z czułością, a w jej oczach były łzy. Pogładziła dłonią jego szorstki, pełen blizn policzek.
-Nareszcie- szepnęła.
                Chłopak spojrzał na nią spod przymrużonych powiek. Badał każdy szczegół jej twarzy- wysokie, nieskazitelne czoło, drobny, delikatnie zadarty nosek, piękne kości policzkowe i zaróżowione policzki, owalną szczękę, malinowe, pełne usta i te oczy- duże, orzechowe, pełne miłości oczy.
-Stęskniłem się za tobą- powiedział, dotykając jej swoim czołem.
-Ja też- odparła gładząc swoimi drobnymi dłońmi jego twarz- Nawet nie wiesz jak bardzo.
                Nie mogli dłużej wytrzymać i zatonęli w pocałunku. Zdawało im się, jakby tego nie robili od wieków, jakby na nowo musieli się poznawać. Trwali tak, zatracając się w sobie coraz bardziej. Przerwał im gwizd odjeżdżającego pociągu.
-Chyba czas na nas - wykrztusił chłopak.
                Dziewczyna skinęła głową, ale nie ruszyła się z miejsca. Cały czas jeździła dłonią po jego twarzy. Na jednym z palców połyskiwał srebrny pierścionek. Zjechała nią na jego pierś. Rudzielec zaśmiał się, ujął jej rękę i delikatnie ją ucałował.
-Myślę, że moja cudowna narzeczona musi wreszcie wrócić do domu.
                To powiedziawszy wypuścił ją ze swoich objęć, zabrał jej bagaż i ruszył w kierunku wyjścia. Ona jeszcze przez moment stała, wpatrując się w miejsce, w którym zniknął Ekspres Hogwart. Po chwili go dogoniła i złapała za rękę.
-Ron?
-Mhm?
-Kocham cię!
                Rudzielec uśmiechnął się szeroko, po czym oboje zniknęli za jedną z barierek znajdujących się na peronie.

-Ron, dasz sobie radę- to był Jej głos, cichy, piskliwy, zapłakany- Jestem przy tobie- dotknęła jego ręki- Kocham cię! Tak bardzo cię kocham, Ron…- pociągnęła nosem- Nie rób mi tego, proszę! Nie zostawiaj mnie! Kocham cię…
*HP i CO (rozdział: Bal)
** HP i ZF (rozdział: Lew i Wąż)

*
Nie jest to może najbardziej optymistyczna notka na święta, ale musicie to przeżyć :p
Trochę się z nią wkopałam, bo miała być nieco później (tj. przed nią miał być jeszcze jedne rozdział) , ale jakoś tak dobrze mi się ją pisało, że jest już teraz. Jest trochę inna, musicie to przyznać, ale chyba jestem z niej w miarę zadowolona. Myślę, że spokojnie połapiecie się, co jest co, jedynie końcówka (tj. ostatni przeskok w świadomości Rona) może być dla was zaskoczeniem, ale to pozostawiam do Waszej własnej interpretacji.
No i wiem, że strasznie długo mnie nie było. Ponad 3 miesiące o.O Pisałam Wam w między czasie, z jakich powodów, więc nie chcę się już z tego tłumaczyć. Moje życie ostatnio gna jak głupie i ja sama się w nim gubię. Jest dobrze, tak ogólnie, ale dzieje się tyle rzeczy naraz, zarówno na tle szkolnym, jak i prywatnym, że jestem totalnie zakręcona. Jak będzie dalej? Nie mam pojęcia :( Ten semestr zapowiada się jeszcze gorzej, ale z drugiej strony będą ferie, Wielkanoc itp., więc może jednak będę bardziej aktywna. W każdym razie wiedzcie, że o Was pamiętam, blog jest wciąż aktywny, a ja staram się odpowiadać na Wasze komentarze w ramach możliwości :)
Poza tym, Wesołych Świąt, kochani! Dużo spokoju, odpoczynku, możliwości spędzenia czasu z bliskimi, nadrobienia wszystkiego, na co nie mieliście czasu w ostatnim czasie, oczywiście szalonego Sylwestra, no i żeby przyszły rob był lepszy niż ten <3
A teraz ostatnia kwestia: dziś są 3 urodziny bloga! Ja w to nie wierzę, piszę to opowiadanie 3 lata, to jest coś niesamowitego. Z tej okazji pragnę Wam wszystkim serdecznie podziękować za to, że jesteście, że to czytacie, że komentujecie, za wszystkie długie dyskusje i za to, że udało nam się prywatnie trochę lepiej poznać (jak kol wiek by to nie brzmiało :P ). Po prostu dziękuję <3 xoxoxo
Statystyki (z tego bloga i z tego na Onecie, 25 grudnia, godz. 21.15):
Wejścia: 62 564

Komentarze: 2 096

93 komentarze:

  1. Hahaha, ciekawe, któż ponabijał tak dużo komentarzy :P
    Ten rozdział jest cudny! ^^ Masz z czego być zadowolona! To wspomnienie z 3 części! C U D O! :)
    Moment, kiedy oni sobie razem leżą, suoodki Jezu, to było piękne ;__; *-*
    Oczywiście, co to za czytanie rozdziału bez mojej rozbujałej wyobraźni :P
    "Czyżby miała na głowie wielkiego… lwa?!" Kocham ten cytat! Szczególnie, że po przeczytaniu go wyobraziłam sobie Lunę z takim lwem na głowie, który perfidnie z uniesionym ogonkiem wyciera swój zad w jej piękne, jasne włoski ;__; Tak, tak, dobrze się czuję :P
    Powiem Ci jedno, Angie. Na twoje rozdziały ZAWSZE warto czekać. Choćby i te 3 miesiące, ale naprawdę warto :)
    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin bloga! Jej, kobieto, ale ty się zsynchronizowałaś :P Czekaliśmy 3 miesiące na 3 urodziny bloga ^^
    Oczywiście, życzę Ci tego, aby ten blog nie miał końca (przykro mi, ale epilogu/ostatniego rozdziału sobie nie wyobrażam), żeby historia ich dwojga nie miała końca i aż się prosi o moje ukochane Many Happy Returns (moje ulubione zdanie), choć nie wiem, czy poprawnie je teraz używam. ;_; Chodzi mi o to, że każdy twój powrót będzie szczęśliwy. Jezu, co ja bełkoczę?
    Tak więc siedzę skulona pod ścianą z telefonem podłączonyn do gniazdka i gimnastykuję moje ręce :P I zaraz chyba mi odpadną :P
    Co jak co, ale..
    JA CHCĘ, ŻEBY RON I HERMIONKA SIĘ ZESZLI, A ROGER WPADŁ POD RUSKIEGO TIRA WYPEŁNIONEGO PUTINEM! ;_; Ewentualnie Roger może się z kimś spiknąć ;_; Ale nie z Hermioną ._.
    Czemu tu nie ma shipperów Rogera i Hermiony?
    Koniec mojego ględzenia c:
    Wesołych Świąt, moja kochana! :')
    P.S. Rozdział 1 już dodany. Po dodaniu skapłam się, że jest w nim tyle błędów, co trawy na trawniku, ale UF, wszystko poaktualizowałam ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha, Lucy, przez Ciebie też wyobraziłam sobie tego lwa :p
      A tak wgl to strasznie się cieszę, że Ci się podoba, bo po tak długiej mojej nieobecności zasługiwaliście na coś znośnego, a nie jakąś szmirę.
      Wiem, że chcesz, żeby się zeszli, a popatrz- są już bliżej celu niż niedawno ;)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Wesołych Świąt, Angie! Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności i weny :D Szampańskiego sylwestra i cudownego nowego roku. Nie wiem o czym marzysz i co Ci w duszy gra, więc życzę Ci po prostu: wszystkiego co najlepsze!
    Teraz co do rozdziału- normalnie serce mi na chwilę stanęło jak to zobaczyłam xD Zupełnie zapomniałam, że ma być dziś, no i oczywiście od razu zabrałam się za czytanie. Powiem Ci, że to bardzo ciekawy pomysł, taki... inny. Ale inny w dobrym znaczeniu, muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba. Bardzo zdziwiła mnie ta ostatnia część, pierwsza moja myśl: "ale co tam jeszcze dalej było?", a tu takie "bum!". Jeżeli rozumiesz o co mi chodzi xD W każdym razie, moja interpretacja tego fragmentu jest następująca- to był sen Rona, jakiś niedawny, albo najlepszy jaki kiedykolwiek miał.
    Jak zwykle czytało się bardzo gładko (?) i przyjemnie. Wyobraź sobie moje rozczarowanie kiedy zobaczyłam *. Chyba nigdy mnie w pełni nie zadowolisz co do długości. Ale nie przejmuj się- zawsze bym wolała, żeby było dłuższe xD
    "Moje życie ostatnio gna jak głupie i ja sama się w nim gubię."- to brzmi niczym tekst jakiejś piosenki. Mam nadzieję, że niedługo wszystko się u Ciebie ułoży :)
    Gratuluję kolejnych urodzin! Super, że z nami wytrwałaś tyle i mam nadzieję, że wytrzymasz jeszcze przynajmniej połowę tego ;) Z tej okazji życzę Ci duuużo weny i cierpliwości, aby łatwiej Ci się pisało :)
    Wow, już dawno się tak nie rozpisałam...
    Do następnego (oby szybkiego :D)
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadło Ci do gustu :)
      Hahahhaha, rzeczywiście, zawsze się czepiasz tej długości :p Ale w sumie się nie dziwię, ja też wolę dłuuuugie notki ;)
      Rzeczywiście to zdanie brzmi jak tekst, dodajmy, kiepskiej piosenki -.- Wyszło mi to przez przypadek, przysięgam :p Ale to szczera prawda, ja nie ogarniam po prostu tego, co się dzieje.
      Mówisz mi, że to ja z Wami "wytrwałam"?! Dla mnie to sama przyjemność! Raczej to ja jestem wdzięczna za to, że to czytacie :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Co do 1 urodzin bloga: Sto lat, sto lat! Niech żyje, żyje nam!!
    Co do tej cudownej notki: O matko, o aniołowie! Tak dobrze się czytało, tak bardzo chce więcej!! Przy każdym "Kocham cię" moje serce mocniej zabiło! Ten fragment, w którym Ron ją obejmuje na łóżku.. brak mi słów. Wyszło ci to tak naturalnie, to było takie niewymuszone, niewinne i słodkie! ♥ Ostatni fragment.. hm. Mam ogromną nadzieję, że to jest coś, co stanie się w ich przyszłości. Angie, ten rozdział jest boski. Chyba jeden z moich ulubionych z Twojej twórczości :D Mimo, że przez te święta przytyłam ze 20 kg. to mam niedosyt twojego pisania!!
    P.S
    LUCY LECĘ CZYTAĆ TWÓJ ROZDZIAŁ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że Ci się podoba <3
      Właśnie ta scena z łóżkiem najfajniej wyszła moim zdaniem ;)
      Dzięki za wszystkie mile słowa :*

      Usuń
  4. Fantastyczny rozdział :-) praktycznie codziennie wchodziłam i patrzyłam czy przypadkiem nie opublikowałaś nowego rozdziału , a dzisiaj tak na spokojnie wchodzę na twojego bloga i …Bum..
    Normalnie przeżyłam szok jak zobaczyłam nawy rozdział :-) Bardzo dobrze piszesz i mam ogromna nadzieje ,że już niedługo przeżyje takie wielkie zaskoczenie jak dzisiaj
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bardzo sue cieszę, że Ci się podoba <3

      Usuń
  5. Oj, kogo moje oczy widzą! Trzy miesiące! TRZY!
    Dobra, ja też do świętych nie należę ;) Ale wiesz co...Jak to "źle z nim"? Jak to "kocham cię"? Oni mieli powiedzieć to sobie prosto w twarz, a nie, jak Ron prawie wącha kwiatki od spodu. No ale zobacz, co upór i ból robi z człowiekiem. Dopiero w obliczu tragedii zdajemy sobie sprawę, co tak naprawdę jest ważne. No i...smutas ode mnie, bo nie ma Ginny i Harry'ego. Jesteś okropna, trzymając mnie tak długo w niepewności. Wisz, że ja kocham Hinny.
    Muszę przyznać, że genialnie wpisałaś te fragmenty w ubytki w kanonie. Zazdrosny Ron...Krum...No i te nocne przytulasy. Słodkie to było, gdy siedzieli razem nad sprawą Hardodzioba ;)
    Cud, miód i orzeszki.
    Ps. Skoro już jesteś, to marsz do mnie, bo masz okropne zaległości ;) A właśnie pojawił się nowy rozdział! Baw się dobrze, czytając moje opowiadanie, ale również pisząc twoje ;)
    Bo ja chcę Hinny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmelek, nie zabijaj :p
      Pamiętam o Twoim odpowiadaniu i przepraszam za zaległości :( nadrobie wszystko, obiecuję!
      Zawsze tak jest, ze docenia się drogiego człowieka dopiero gdy można go utracic :/ ale oni sobie jeszcze wszystko wyjaśnia twarza w twarz ;)
      Niestety to jeszcze nie pora na Hinny :(
      Ale cieszę się, że ogólnie Ci się podoba :)
      Buziaczki :*

      Usuń
  6. Kiedy kolejny rozdzial? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Tu info >>> http://bellatrix-smierciojadka.blogspot.com/?m=1

    Luna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://bellatrix-smierciojadka.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award.html?m=1

      Usuń
  8. Jak zawsze wyszło genialnie! Retrospekcje to Twoja specjalność, nikt nie ma do tego takiej ręki jak Ty! :) Zdezorientowała mnie tylko ta ostatnia retrospekcja, ale tylko na początku, bo myślałem, że pisałaś same rzeczy, które już się wydarzyły, a to jakaś wizja bądź marzenie, czyli nie retrospekcja xD Namąciłem w tym zdaniu...sory już tak mam ;) Trochę się nie widzieliśmy co? :D Myślałem, że jak się zacznie rok szkolny to znów będziemy tu rzucać wypracowaniami, a tu lipa troche...nie wiem jak Wy, ale ja byłem tak zabiegany, że ledwo mi starczyło czasu dla znajomych, a co dopiero wejść na komputer w celach rozrywkowych...Szczerze mówiąc mam dość i najlepiej wyjechałbym na miesiąc do Nowej Zelandii odpocząć od tego wszystkiego. Myślałem, że w Święta sobie odpocznę, ale zjazd rodzinny na to nie pozwolił...nie wiem czemu, ale dla mnie Święta w tych czasach to jakaś kpina, ludzie są szarzy cały rok, rzucają się sobie do gardeł i tylko w te pare dni są umiarkowanie mili. Oczywiście ta "miłość" zaczyna się dopiero przy stole, gdy już pierwsza gwiazdka zaświeci, bo tak to jeszcze z rana wieczne krzyki matki i pretensje o wszystko, a później tak jak mówiłem, "miłość", fałszywe uśmiechy i ból głowy...po świętach wracamy do rzeczywistości i znów wieczna wojna i tak co rok w koło Macieju.
    Kurde mam szczerą nadzieję, że w końcu znajdzie się trochę czasu żeby znowu przykręcić to kilka tematów, bo tęskni mi się za tym jak Ron za Hermioną xD
    I Rona zabiorą do Munga :D Czyli tak jak chcieliśmy, jest dramaturgia! :)))) Lubię takie elementy!

    Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, buziaczki :****

    P.S W końcu widać, światło na horyzoncie w odniesieniu do naszego rudzielca i brązowowłosej ^^ Ale to jeszcze nie jest zejście, więc telenowela wciąż trwa...hahahaha żartowałem z tą telenowelą! Nie bij mnie Angie! :D Chciałem tylko Cię trochę podrażnić ^^

    P.S(2) Może nie powinienem ze względu na innych, ale cieszę się, że nie dodałaś żadnego rozdziału w tak długim czasie, przynajmniej nic mnie nie ominęło ^^ Pozdrawiam Was jeszcze raz i udanego Sylwestra(mam nadzieję, że bez pijaństwa!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się właśnie ostatnio zastanawiałam, gdzie Cię wcięło :P

      Usuń
    2. No nie wierzę, myślałam, że już zapomniałes o tym blogu :/ bardzo miła niespodzianka ;)
      No ale mnie też dluuugo nie było, więc nie mogę się wypowiadac :p zakrecony ten rok, nie?
      Jeśli idzie o święta, to wg mnie to wszystko zależy od tego, jak się do nich przygotujesz. Osobiście bardzo dobrze wspominam tegoroczne Boże Narodzenie. Choć nienawidzę tego całego komercyjnego zgiełku wokół świąt -.-
      Cieszę się, że rozdział się podoba :) rzeczywiście jestesmy coraz bliżej pogodzenia się naszej parki :D
      (udam, że nie widziałam tej telenoweli xD)
      Tobie też życzę udanego Sylwestra, trzymaj się :*
      PS dziś rano wróciłam z Wrocławia i, chyba kiedyś to mowilam, masz szczęście, ze tam mieszkasz- najładniejsze polskie miasto <3

      Usuń
    3. Ej a kiedy następny rozdział ??

      Usuń
  9. Jeej, szczęśliwego Nowego Roku! :)
    Jak się bawiliście? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwego 2015!
      Ja świetnie się bawiłam! Do 7 rano skakaliśmy do ruskiego techno xD W ciągu nocy niestety 2 razy przyjechała policja i trochę zepsuła karnawałowy nastrój. Moherowe sąsiadki niestety i tak nie pospały w ciszy.
      A ty Lucy co porabiałaś, że chwilę po 12 w domu?!
      Angie a ty jak tam?

      Usuń
    2. W tym roku dałam sobie siana ze szlajaniem się :P Postanowiłam posiedzieć w domu :D Tak więc do 23.50 (wtedy poszłam na jakieś pół godziny pooglądać fajerwerki, a potem dopiero o 3 poszłam spać :D) siedziałam w swoim pokoju i "balowałam" z psem :P A tak na serio to oglądałam filmy i czytałam "Pamiętnik Stefano", który na okładce ma napisane, że został opracowany na podstawie POWIEŚCI i serialu. A tam nic z powieścią wspólnego nie ma. Katherine zachowuje się jakoś.. inaczej, a Stefano jest kompletnie inny niż w powieści, więc jestem rozczarowana ;-;
      Tak więc, od początku do końca byłam w domu :P
      https://www.youtube.com/watch?v=2aidhwtzR2s ---> (Dulce, musisz to obejrzeć, bo to jest piękne ;__: *-*)

      Usuń
    3. hahaha, nie no świetne. Dziewczyna, która gra Elene na samym początku świetnie uchwyciła jej zachowanie. Taka nieśmiałość, no super odegrane. A facet-Damon jest w niektórych ujęciach tak podobny, że szok! :o
      A wzięłaś się w końcu za serial? :P

      Usuń
    4. Nie wiem, czy chcę obejrzeć serial po przeczytaniu "Pamiętnika Stefano", ale spróbuję :P Nie wiem, kogo teraz bardziej nie lubię ;_;
      Jeśli oglądałaś So You Think You're a Wizard to wiedz, że ta dziewczyna, która gra Elenę to ta sama osoba, która grała Harry'ego :P
      Parodia jest cudna, ubóstwiam ją :D

      Usuń
    5. No pewnie, że oglądałam. Jeju, zaskoczyłaś mnie! :o Wyglądała na brzydką, a tu proszę. Wczoraj oglądałam fajny film. Widziałyście może "If I stay"? Troszkę nawet się wzruszyłam xd

      Usuń
    6. Ustawiłam ją sobie na profilowym na Googlach, bo jest piękna ;__;
      Nie, nie oglądałam xD Fajny?
      Ja ostatnio lekko się wzruszyłam przy Runaways.. ;-;

      Usuń
    7. Niestety, nie jestem trochę w temacie jeśli chodzi o Pamiętniki Wampirów :/
      Ale Sylwestra spędziłam miło, z przyjaciółkami i rodzicami, grając w planszówki- bardzo spokojnie, ale przyjemnie :D No i to pierwszy Sylwester w nowym mieszkaniu ^^

      Usuń
    8. Właśnie widzę! :o Myślałam już, że ktoś nowy się dołączył do naszych pogaduszek. Taka zmiana :D
      No nawet fajny. "Keith" i tak jest dla mnie najlepszym wyciskaczem łez. Wyjątkowo oglądałam ten film już 4 razy (zawsze płaczę). A szczerze mówiąc/pisząc, to nienawidzę oglądać nawet dwa razy tego samego. :D
      Podaj mi fajne filmy romantyczne, jeżeli jakieś ci się przypomną, bo już nie mam zajęcia na noc :/ :( Mam zamiar dzisiaj zawinąć się w koc i się wygrzać przy filmie, bo dzisiaj strasznie wymarzłam i do tego mam zepsuty humor. Takie tam, wieczorne plany xD

      Usuń
    9. o Angie, gdzieś ty była jak ciebie nie było. Już myślałam, ze 3 dzień z kacem walczysz xD
      Nie no jak w nowym mieszkaniu to trzeba spokojnie. Ja na szczęście nie spędziła sylwestra w swoim mieszkaniu, więc obyło się bez żadnej mojej szkody. Ale 2 lata temu niestety dałam się namówić na sylwestrową domóweczkę u mnie, i skończyło się to tym, że wyleciało mi okno w kuchni, a w łóżku miałam doniczkę..

      Usuń
    10. Hahahaha, Boziu, coś ty robiła na tym sylwestrze, że okno Ci w kuchni poszło? :o
      Nie wiem, ja dzisiaj po raz trzeci obejrzałam Runaways, chyba z nudów, bo nie miałam, za co się wziąć... Wiem, że powinnam ślęczeć nad nowym rozdziałem, ALE.. wpadłam na nową (i nie wiem, czy nie lepszą :/) koncepcję, co do pewnego szczegółu w fabule, który jest dość znaczący. Rozdział 2 jest gotowy, ale stoi pod znakiem ogromnego zapytania. A ja nie mam kogo spytać o zdanie ;_;

      Usuń
    11. WIĘC SŁUCHAM UCHEM I BRZUCHEM! xD

      Usuń
    12. Nie. Nie powinnam nic Wam zdradzić, bo to praktycznie byłby duży spojler. Ale ten Pan T., którego uwzględniłam w prologu... Hm. Przemyślę to jeszcze dokładnie :D
      Co do "Pamiętnika Stefano" to kompletnie się zagubiłam do tego stopnia, że nie wiem, kogo bardziej powinnam nie lubić- Elenę, Katherine, Stefano czy Damona? ;_;

      Usuń
    13. Lubię Damona najbardziej ;d Ale jeszcze Enzo, Caroline, Klausa, Bonnie. Pewnie nie ma ich w książce?
      Jeżeli nie chcesz spojleru z serialu to nie czytaj... uwaga... Ha i tak wiem, ze chcesz :D
      KATHERINE UMARŁA.

      Usuń
    14. Wiem, że umarła, bo doszłam już do tego w książce (tej normalnej powieści). Bonnie jest, ale w książce jest RUDA. Nie jestem w 100% pewna, jak jest w serialu. Caroline w książce baardzo nie lubi Eleny i to z wzajemnością. Klaus też jest, chociaż, o ile dobrze kojarzę to chyba nie żyje, a Enzo.. nie wiem.
      Damon jest CUDOWNY, ale po tym jak zabił Callie w "Pamiętniku Stefano" i to z taką premedytacją, że aż mi się przykro zrobiło :( Stefano całuje się z Callie, a Damon tak podszedł i wbił jej nóż rzeźnicki w plecy ;__; I przypilnował Stefano, żeby nie mógł jej uratować ;___;
      A poza tym, Damon ocieka zajebistością ^^ Ale tą Callie będę jeszcze mu długo wypominać :P

      Usuń
    15. Hehe, ruda Bonnie o.O W serialu jest murzy..*nie chcę wyjść na rasistkę* ciemnoskóra :) I ogólnie się przyjaźnią razem z Caroline :P O jejcia ;_;
      W serialu nie ma żadnej Callie. Bardzo pozmieniali w tym serialu.
      Haha, pamiętasz jak pisałam wcześniej (uwaga cytuje) "bo dzisiaj strasznie wymarzłam". Tak, wczoraj i dzisiaj już leżałam z gorączką w łóżku i stan mojego gardła podpowiada mi, że to znowu angina. Coś czuje, że w okresie zimowym muszę zrezygnować z koni... ta jasne. xD
      Angie, mam pytanie co do Glee! Czy później akcja się jakoś rozkręca i jest już lepiej? Bo ostatnio wpadłam na temat śmierci Cory'ego Monteith i strasznie mnie to zasmuciło. Chodzi mi o sam fakt, ze był z tą Leą, bo też gra w Glee i jakoś mnie to znowu podkusiło do tego serialu, chociaż nie wiem czy to dobry pomysł, bo znowu może być mi smutno i o.. ciężkie decyzje xd

      Usuń
    16. Ojej ;_; Mój komentarz się nie dodał 0_0
      Bonnie jest jak najbardziej ruda ;-; Ba, nawet z tej okazji Damon pocałował ją ._. *jeden raz*
      Caroline i Elena w książce baardzo się nie lubią, a drugą przyjaciółką Elki jest Meredith.
      Callie masz prawo nie skojarzyć, bo pojawia się w pamiętniku Stefano, a jego akcja dzieje się daawno.
      A teraz NAJGORSZY BŁĄD SERIALU, PRZEZ CO KOMPLETNIE JEGO OGLĄDANIE MI NIE IDZIE *bo mnie irytuje*, a mianowicie ELENA MA BRATA. Ja nie wiem, czy wytwórcy tego serialu są ślepi, ale Elena w książce ma SIOSTRĘ. Młodszą, bodajże 4-letnią .__.
      Przestaję wierzyć w ludzkość, uchh ;_;

      Usuń
  10. Angie napisz kolejny rozdział bo już się nie mogę doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kobieto blagam cie napisz kiedy bedzie kolejny rozdzial proszeee

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej Angie ja to rozumiem że nie masz czasu no ale chyba jeden rozdział jesteś w stanie napisać co ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże kochany, daj jej odetchnąć! Ledwo co napisała ten, a już jojczysz z powrotem! ._.
      Angie ma swoje życie, a jeżeli ty nie masz swojego to bardzo mi przykro, słodki anonimku ;-;

      Usuń
    2. Ej no weź nie ciśnij mi tak ;D

      Usuń
  13. Nie mogłam dodać odpowiedzi, nie wiem dlaczego. :/
    Brat Eleny jest mega fajny! Ma na imię Jeremy i jest razem z Bonnie i są mega słodcy *.* Szkoda tylko, że teraz Bonnie niby jest martwa, a dokładnie znajduje się w innym świecie, albo raczej w tym samym, ale w innym czasie.. w przeszłości... skomplikowane ;o i teraz próbują ją przenieść znowu do Mystic Falls. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dulce, a propos glee, bo o to pytałaś gdzieś w między czasie, no akcja się rozkręca, tam w sumie ciągle coś się dzieje, choć wiadomo, że nie możesz się spodziewać pościgów czy czegoś :p A ile Ty obejrzałaś?
      +sytuacja z Corym jest serio smutna :( ale przez 4 pełne sezony pojawia się w glee <3 potem, w 5 sezonie, jest odcinek poświęcony jemu.
      Ale ogólnie, to wciąż bardzo zachęcam do oglądania ;)

      Usuń
    2. Dulce, ty mi powiedz, JAK ONI SĄ RAZEM?! ;-;
      ZRYŁAŚ MI DZIECIŃSTWO! ._______.
      Upuściłam przez ciebie telefon ;_;
      Ale żyje ;-; *mój telefon, ja nie* *idę się poszukać w szafie*
      To niemożliwe!
      To Margaret jest siostrą Eleny! I jest słodka! ;____;

      Usuń
    3. Angie, ja utknęłam na 3 odcinku pierwszego sezonu, ale pościgów się nie spodziewam, haha xD Powiewa mi to troszkę High School Musical, ale lubiłam to kiedyś, więc nie odstrasza mnie to jakoś specjalnie. Ale serio, przypadkowo trafiłam na to i tak mnie rozczuliła ta sprawa z Corym, że no tragedia :/ Ta Lea nawet nagrała piosenkę "If you say so", a to już wgl. smutłam na maksa! Chyba zacznę to Glee, ale jeszcze Reign nie skończyłam. Rozleniwiłam się przez tą przerwę, chociaż czytam teraz "If I Stay" - polecam :D Zacznę to oglądać jak tylko zacznie się dobrze szkoła i nauka, żeby mieć co robić zamiast lekcji.. I w tym momencie postanowienia noworoczne prysły jak bańka mydlana :(
      Lucy sory!! ALE TAK!! ONI SĄ RAZEM!! I są cudowni :D Ogarnij sobie na YT filmiki z nimi i zobaczysz, że Jeremy jest równie słodki ( *.* ) co Margaret, której w serialu nie ma :D
      A właśnie miałam Wam napisać: w kinie Helios na ferie robią serię z Harrym Potterem. Podsyłam linka ;p Ja raczej się nie wybieram, a już na pewno nie na te o 9.30 xD Ale jak coś to taka propozycja na ferie.
      http://www.helios.pl/40,Kalisz/Aktualnosci/Szczegoly/id/4517/Magiczne-Ferie-w-kinach-Helios

      Usuń
    4. A Bonnie chociaż w serialu ma swoje zdolności? *jak Trelawney*
      Wolę Bonnie całującą się z Damonem niż Bonnie całującą się z Wyimaginowanym Bratem Eleny, ale trudno, przeżyję ;_; *bo Damon jest MÓJ ^^*
      Katherine niech gnije w piekle, bo zabiła pieska Bonnie ;_;

      Usuń
    5. Ma, chociaż aktualnie nie, bo pozbawiła się magii, bo włożyła ją do pluszowego misia, żeby Kai nie mógł wrócić do Mystic Falls. Ale wrócił, a ona została tam sama bez magii. W sumie to Damon się przyjaźni z Bonnie. Bo wcześniej razem utknęli w tej przeszłości i spędzili tam trochę czasu razem, ale do niczego oczywiście nie doszło, bo jest ślepo zakochany w Elenie.. która wymazała sobie pamięć xD
      Katherine w serialu robiła o wiele gorsze rzeczy, niż mordowanie psów (chociaż nie było w serialu żadnego psa ;/ ) Ale szczerze podziwiam aktorkę, że potrafi zagrać irytującą Elene i Katherine, która jest intrygantką i podstępną żmiją, ale nie powiem bo napędzała akcję :D

      Usuń
    6. Hm.. Moje życie poległo. W "Pamiętniku Stefano" pisze, że Klaus musiał być z zagranicy, bo ma typowo "polski albo rosyjski akcent". A ja takie: CO?! :0
      Nadal nie mogę patrzeć na serial :P Brakuje mi rudej Bonnie, blondynki Eleny, SIOSTRY Eleny, Meredith i rodzaju śmierci, jaką zmarła Katherine ;__; Ameen.
      Jak po powrocie do szkoły? Ja po pierwszym wysiłku fizycznym (wf) nie mogę się śmiać, kaszleć i kichać, bo wszystko mnie boli ._.

      Usuń
    7. Hehe, takie macie zabójcze wf? Ja czuje się dobrze, chociaż jak zwykle zmęczona i na ostatnich lekcjach już tak senna, że ciężko utrzymać otwarte oczy xD Następny tydzień sprawdzianowo-hardkorowy więc zaraz lecę do apteki po sesję (nie przepadam za kawą, więc kofeina w tabletchach jest dla mnie lepszym rozwiązaniem) i jutro zapowiada się wspaniały dzień przy książkach xD

      Usuń
    8. Oo tak, mamy takie zabójcze wf. Mózg uszami wylatuje, a do domu czołgasz się na kolanach. Może dla mnie tak to wygląda, bo plan zajęć wfowych wybrałam sobie dość niefortunnie, a mianowicie - mam wszystkie godziny wf, jakie musimy mieć w tygodniu ja mam w jednym dniu. U mnie w szkole obowiązują 4 godziny wf na tydzień, nie wiem, jak jest w innych, ale chyba tak samo.
      Te sesje pomagają? Bo nigdy nie próbowałam. Może dlatego, że raczej straszono mnie nimi xD Nie wiedziałam, że są z kofeiną O.o Zaskoczyłaś mnie.
      W KOŃCU! W końcu ktoś, kto chociaż nie przepada za kawą! Wszyscy z mojego otoczenia zachwycają się kawą i jest dla nich najpyszniejszą rzeczą na świecie. Ja nie cierpię kawy. Nie odpowiada mi jej smak, zapach i posmak, jaki pozostawia po sobie. A próbowałam całą masę kaw, głównie za namowami znajomych, a nawet niektórych członków rodziny (żeby jakoś może się do niej przekonać), ale nie zakochałam się :D Jestem jeszcze "gorszym dziwadłem", bo nieszczególnie pociąga mnie gorąca czekolada. Może dlatego, że te, które dotychczas piłam były raczej po prostu kakaem, które miejsce, w którym było serwowane nazwano je "gorącą czekoladą". Jedyne, co chętnie piję (oprócz napojów słodkich) to herbata ^^ Ale oczywiście, jak to ja, co do herbat też potrafię być wybredna ;-;
      Przy książkach, mówisz :D Ja chyba olewam koniec tego semestru. Tak się czuję i broń Boże, nie jestem z tego dumna. Chyba nie dochodzi do mnie, że to koniec ("to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść..." *koniec sekcji pieśni*). Zapewne dojdzie to do mnie, jak jakaś ocena będzie na tyle okropna, że oczy mi wypadną i potoczą się pod ławki innych uczniów, kiedy usłyszę, co mi wystawiono :D A parę przedmiotów z góry na dół zawaliłam :/ Nie powinnam mówić kompletnie, bo aż tak nie jest, jednak jak według mnie - przeryłam na całej linii i jestem rozczarowana samą sobą. BO NA WYMIANĘ TRZEBA MIEĆ WYSOKĄ ŚREDNIĄ.
      Dlatego od jakiegoś czasu czytam książki bez przerwy, żeby zapchać czas (którego tak naprawdę nie powinnam w żadnym wypadku zapychać). Obecnie czytam nawet po 3 książki na 2-4 dni ._. Co oznacza, że ogałacam wszystkie biblioteki co najmniej raz na tydzień. Ferie powinny być teraz.
      Koniec mojego rozprawiania o kawie, sesji, ocenach i książkach. Amen.
      I muszę zmienić pozycję siedzenie przed komputerem. Bo przed chwilą coś mi dziwnie w barku przeskoczyło .__.

      Usuń
    9. Kolosalny komentarz :o Okej więc:
      U mnie są 3 godziny WF i nie są męczące. Czasami jak są zawody to troszkę trzeba się zmęczyć, żeby się dostać do reprezentacji, ale tak to babeczka rzuci nam piłkę od siatki i grajcie. ;D Sesję działają zależy na kogo. To jest niby suplement diety i nie powinien szkodzić, w końcu ma magnez, który kawa wypłukuje ;P Sesję oczywiście biorę w skrajnych wypadkach, kiedy tydzień mam zapełniony do maksimum, do tego jakieś dodatkowe korki przed sprawdzianami.. i jakoś tak się wspomagam, no cóż. No nie lubię kawy, ale znam wiele osób, które też za nią nie przepada. Ja sama czasami się napiję, kiedy już dosłownie opadam z sił. Najczęściej przypada to na wtorek, kiedy wychodzę ze szkoły o 15, a na 18 muszę lecieć do szkoły językowej. Kakao też nie piję - staram się unikać mleka, ale w sprawię herbat doskonale cię rozumiem! Zawsze w domu mam parę rodzajów na różne humory xD Lubię też próbować nowych, dziwnych smaków. Moim najnowszym nabytkiem jest herbata o smaku czekoladowo-miętowym (nie polecam, ohyda, ale mojej mamie smakuje). Zawsze kiedy jest w biedronce akcja -30% na herbaty to wracam z pełną siatką nowych do testowania XDD
      U mnie semestr skończył się już w grudniu, ale nie wiem jakie mam oceny, ponieważ tak jakoś się złożyło, że miałam wstrętoszkół (Straszna choroba, a wy i tak powiecie, ze takiej nie ma :/// ;_; ). Z tego co wiem to nie jest źle, gdyż z religii nie miałam żadnej, dosłownie ŻADNEJ oceny, a wystawił mi 6, chociaż pewnie nie pamięta jak wyglądam.
      Jakieś fajne książki masz do polecenia? Ja teraz brnę przez 'Lalkę' Prusa..
      Polecam "Zabłądziłam" Agnieszki Olejnik jako ostrzeżenie przed licealnymi ciążami, z którymi stykam się codziennie. (W sumie to całkiem ciekawy temat. Co sądzicie? Usuwać, oddać czy zostawić? Ja chybabym się załamała, ale zatrzymała dziecko)
      I jak z tą wymianą? Wiesz coś więcej? Jakieś terminy i konkrety? ;p
      ANGIE!! Oglądam glee!! Jestem na 14 odcinku, ale brnę do przodu w zawrotnym tempie. Już szkoda mi Cory'ego/Finna :/

      Usuń
    10. Oooo, wreszcie mogę napisać coś więcej ^^
      u mnie też są 3 godziny wf'u, ale facet nas męczy bardzo :/ ale cóż zrobić :p
      Ja, na szczęscie albo nieszczęście, mam ferie od przyszłego tygodnia. Niemniej ten najbliższy tydzień, to jakaś porażka i zastanawiam się po co Ci nauczyciele robią te wszystkie sprawdziany akurat teraz- jakby nie mogli tego zrobić po feriach. -.-
      Ja lubię kawę, ale piję ją tylko kiedy mam na nią ochotę. Bardziej mnie dziwią osoby, które piją ją codziennie, a tak naprawdę jej nie lubią -.- ale unikam wszelkiego rodzaju leków, więc sesja mnie nieco odrzuca.
      Lucy, jeśli idzie o czekoladę- idź do jakiejś czekoladziarni, chociażby wedla, one się teraz strasznie rozrastają, i weź jakąś najbardziej klasyczną- od razu widać jak powinna smakować gorąca czekolada ;)
      A herbatę kocham <3 Choć zwykle piję taką zwykłą, mocną, czarną, bez cukru, to też lubię sobie czasem poeksperymentować ;)
      Jeśli idzie o książki, to ja ostatnio czytałam Johna Greena "19 razy Katherine"- nawet nie najgorsze, ale nie powiem, że genialne. A Wy czytałyście jakieś jego utwory poza GNW?
      Dulce, wspomniałaś o nieplanowanych ciążach- nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek mogłabym usunąć ciążę, nawet gdyby dziecko miało urodzić się jakoś teraz,
      No i oglądaj, oglądaj ^^ Będzie tylko lepiej :p w 2. sezonie dochodzi zajefajna postać :D Ale podoba Ci się już trochę bardziej? Ja jestem w siódmym niebie, bo wczoraj była premiera 6 sezonu!!!!! *.* I dwa nowe odcinki ^^ (masz trochę do nadrobienia :p)

      Usuń
    11. Ja co do moich herbatek mam swój własny rytuał :D A co do eksperymentowania z herbatami- też tak robiłam, do czasu, kiedy spróbowałam najgorszej herbat, jakie jadłam: mianowicie ta o smaku karmelu (i chyba jeszcze czegoś tam) i yerba mate.
      Co do siatkówki, Dulce, to ja z tym sportem raczej się nie krzyżuje, przez co wuefiści bardzo na mnie żerują (potrafią nawet załatwić mi pokaz moich siatkówkowych umiejętności przed paroma klasami). Ale że nie łatwo doprowadzić mnie do płaczu to ich ignoruję :d
      Czytam "Igrzyska Śmierci", w sumie zaczynam dopiero.
      SZKOŁA JĘZYKOWA! <3 Jej, jak ja za nią tęsknię :( Zrezygnowałam z niej parę lat temu, bo późno wracałam przez to do domu, co zaczęło się trochę odbijać na ocenach, więc postanowiłam zrobić sobie "wolne". Teraz planuję wrócić, a nawet myślę nad 2 językami.
      O nie, wstrętoszkół to okropna choroba, jednak moja mama przestaje się na nią nabierać, mimo, że się staram D:
      Licealne ciąże... Hm, nie wiem, czy powinnam się o tym wypowiadać o nich, bo sama jeszcze nie doszłam do etapu liceum, więc zaokrąglę to do mojego zdania na temat nastolatek w ciąży. Cóż, ja bym dziecka nie usunęła, bo wystarczyłoby, że pomyślałabym o słodkim maluszku, który przeze mnie musiałby leżeć kilka metrów pod ziemią, nigdy nie spróbowawszy cudów życia (nawet samego procesu oddychania). Miałabym po tym okropne wyrzuty sumienia, a że dodatkowo jestem szalenie pamiętliwa to na pewno nie potrafiłabym zapomnieć o tym, że zabiłam własne dziecko. Ja więc bym je zostawiła, wychowała w miarę możliwości (hm, nastolatka z dzieckiem możliwości wielu nie ma...). Jakiś czas temu czytałam trochę o tym, ale w wydaniu amerykańskim (polka w liceum w Ameryce) i jestem zdruzgotana. Kompletnie.
      http://izabelapozytywnie.blogspot.com/2014/01/czy-moge-usunac-to-dziecko.html#more
      Z tego blogu wynika, że drugie pytanie, jakie usłyszysz od Amerykanina po "How are you?" to "Are you a virgin?". Dla mnie to kompletnie porąbane i ja się dziwię, że szkoły podobno idealne, a tak naprawdę sporo odbiegają od ideału.
      Czytałam też wiele o tym, że praktycznie wszędzie w USA strzelaniny są na porządku dziennym. Jest ich tak wiele, że nieraz nie mówią o nich w wiadomościach czy nie piszą w gazetach, bo nie wyrobiliby z innymi wieściami. O strzelaninie wpomną, jeśli była bardziej "brawurowa" niż pozostałe. Dla mnie to jest straszne, tym bardziej, że wielu Polaków, którzy obecnie mieszkają za oceanem mówi, że to prawda. A co lepsze, nie wyglądają na przejętych, bo dla nich to już normalka.
      *padłam*

      Usuń
    12. Angie, też nie słodzisz herbaty? Ja uważam, ze słodzenie jest totalnie bez sensu. Zabija smak herbaty i czasami aż może zemdlić. Poza tym ile kalorii się omija! Co do leków - ja ich biorę dużo. Zaczynając od tego, ze raz w miesiącu potrafię zjeść paczkę leków przeciwbólowych + czasami ketonale... Niestety, mój żołądek raczej się z tego faktu nie cieszy, ale moje miesiączki są strasznie bolesne, do tego stanu, ze potrafię wymiotować z bólu :/ Nie czytałam nic Johna Greena poza GNW. Przymierzam się do 2 części If I stay, której jeszcze nie wydano, ale jest na chomikuj amatorskie tłumaczenie ;p
      Co do nastoletnich ciąży - ja tak samo nie usunęłabym, ale po pierwsze, to bym do niej nie dopuściła. Prawda jest taka, że nastolatka nie wychowa dziecka tak jakby chciała każda matka. Wiadomo, że w głowie jeszcze są głupoty, jakieś imprezy, a nie niańka na pełny etat.
      Glee jest świetne, wystarczyło przebrnąć przez te pierwsze odcinki i później akcja się juz rozkręca :D No mam troszkę do nadrobienia.. takie tam... 5 sezonów :P Ale to nic, ja obejrzałam Plotkarę w niecały miesiąc, a Zbuntowanych w troszkę ponad 2 miesiące. ;o Uwielbiam seriale, to mój ulubiony zabijacz czasu, którego nie mam XD
      Lucy ja i siatka to dwa przeciwieństwa. Wolę gry bardziej kontaktowe np. koszykówka ;p
      Igrzyska śmierci są świetne! Kocham dwie pierwsze części, trzecia troszkę gorsza moim zdaniem, okładka też zdecydowanie nie na poziomie, ogólnie to średnio. Ale mój ulubiony cytat z Kosogłosa rekompensuje to wszystko:
      “You love me. Real or not real?"
      I tell him, "Real.”
      No ja do szkoły językowej chodzę w sumie z przymusu. Mama pragnie wysokich wyników na maturze, a ja akurat uparłam się na zdawanie rozszerzeń z angielskiego i polskiego ;p Myślę jeszcze nad biologią, ale to sprawa do przemyślenia, jeszcze mam czas.
      Co do amerykańskich strzelanin to jest parę filmów, które pokazują, że nawet młodzież często uczestniczy w takich kryminałach. Takie są tam realia. Biali przeciwko czarnym, a czarni przeciwko białym. Niestety nie wypowiem się na ten temat obszernie, ponieważ nigdy nie zagłębiałam się w ten problem ;/
      Angie zazdroszczę Ci ferii za tydzień.. ja jeszcze miesiąc.. :c A Ty Lucy kiedy?

      Usuń
    13. Co ja tutaj robię? Od 19 usiłuję zasnąć, więc stwierdziłam, że koniec z tym- nie zasnę :d
      Cukier w herbatce... Hm. Słodzę herbatę przeważnie, zależy od herbaty (rodzaj, smak) c: Nie eksperymentuję już ostatnio, od kiedy trafiłam na karmelowo-jakąś tam (była wstrętna!) ._.
      Ja osobiście nie używam leków przeciwbólowych. Działają na mnie odwrotnie :D Nie zawsze, ale wolę nie ryzykować :)
      Nie czytam (albo nie przeczytałam jeszcze) książek Johna Greena, ale moi znajomi czytają, więc możliwe, że to kwestia czasu, kiedy i ja zacznę :P
      Co do seriali, z "Pamiętnikami Wampirów" idzie mi szalenie opornie. Według mnie, między tym serialem a książką jest o wiele zbyt duża bariera różnic, przez co jedno wygląda jak amatorski plagiat drugiego ._. Ale może kiedyś mi się uda (JA CHCĘ RUDEJ BONNIE, tylko o to proszę!). O Dulce, mam świetne pytanie, co "PW", bo jestem szalenie ciekawa ^^ W książce, siostra Eleny znalazła białego kotka. Jak Elena się przemieniła, chciała odwiedzić siostrę (nie jestem pewna powodu, bo już nie pamiętam xd) i przez okno zobaczyła jak ten kot chce zaatakować małą, więc wypędziła go. Pod koniec książki okazało się, że biały kotek był Katherine (dlatego bał się Eleny, Damona). Czy w serialu był wątek z kotkiem? :D
      Ja seriale lubię, ale nie cierpię zaczynać, bo w 90% przypadków stwierdzam, że to nudne albo robię się szalenie sceptyczna. Wbrew pozorom, czasem jednak uczepiam się jakiegoś serialu i oglądam go od początku do końca. Gdybym miała czas..! :P I nie czytała miliarda książek na raz :P To chyba obejrzałabym "Modę na sukces" od początku do końca :P
      Ja wolę piłkę ręczną i sporty, których w Polsce raczej się nie praktykuje (w stylu baseball, football, rugby) :D Ale siatkówka 3 NIE, DZIĘKUJEMY :d
      Słyszałam o tym cytacie (spojlerowi przyjaciele) ^^ Słodki. Ale w pierwszej części wyłapałam lekki błąd merytoryczny (nie wiem, czy go tak zaliczyć, ale ja takich błędów w książkach nie lubię :P ogółem uważam się za szalenie wredne stworzenie :P)
      Nie no, dla mnie szkoła językowa to czysta przyjemność, bo kocham angielski (TYLKO angielski :P), a moja mama nie naciska na moje wyniki w nauce ^^ *sama na siebie naciskam '-'*
      Angie, nie wiem, chyba w telewizji, ale słyszałam, że mieszkańcy Warszawy (ale zapewne też i ludność, która ma teraz ferie w kwestii ogólnej) pakuje się i jedzie do Zakopanego :D Przez co podobno dojeżdża się tam dużo dłużej ._. Wstyd przyznać, ale mając tak blisko Zakopane, nigdy tam nie byłam :P
      + Pytanie dnia: Co mi powie Angie (chętnie też zobaczę zdanie Dulce) na temat dzikiej nienawiści mieszkańców Warszawy do mieszkańców Krakowa i oczywiście na odwrót? :P W Warszawie byłam RAZ. I jak jakiś dwóch gości zobaczyło rejestrację samochodu to ewidentnie nie spodobało im się ._.
      Och, ferie ._. Mam je jako OSTATNIA ._. Tj.od 15 lutego ._. *jestem złaa, bo nie chcę tak długo czekać*
      Poza tym idę spać ._. ^^
      + Warto się pochwalić, że pisząc ten komentarz byłam TAK ROZKOJARZONA, że co chwilę musiałam zmieniać jakieś słowo na synonim, bo kompetnie nie wiedziałam, jak co się piszę :D Więc za błędy przepraszam. Dodatkowym utrudnieniem jest oczywiście kochany telefon, który mam nadzieję, zaraz się nie wyłączy! :D

      Usuń
    14. + Dulce, skoro Caroline to BFF Elenki to w takim razie nikt nie ukradł Elce jej pamiętnika, żeby jej zrobić siarę na jakimś festiwalu? ;-;

      Usuń
    15. LUCY! W PW nie było żadnego kota, nikt jej nie ukradł pamiętnika, a Bonnie w dalszym ciągu jest murzynką(nie rudą)!
      Ja oglądam seriale i to bez względu na to czy mam czas, czy nie. Zawsze znajdę. Takie tam, jedno z uzależnień XD
      Lucy, bez spiny.. ja też mam ferie dopiero 16.
      Angie! Jestem na 2 sezonie i 15 odcinku w Glee! Wciągnęłam się nie na żarty i bardzo mi się podoba :D
      Przepraszam za tak krótką odpowiedź na taki kolosalny komentarz, ale leży przede mną kartka z prowidencjalizmem historiozoficznym i strasznie mnie rozprasza. Także tego.. idę się uczyć! :(

      Usuń
  14. Kiedy następny rozdział ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ty se jaja robisz? ._.
      #AnonimyUderzają

      Usuń
  15. Kiedy kolejny rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
  16. A teraz taki bonusik do nudnych zimowych dni, a mianowicie poprawiłam rozdział 2 i dodałam go ^^ (jestem z siebie dumna, bo myślałam, że już nigdy go nie dodam ;-;) Jak na razie jeszcze nie żałuję jego treści, ale poczekam i zobaczę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Ojej, co u mnie? K O N A M. Ale jestem szczęśliwa, że W KOŃCU doczekałam się ferii i czekają mnie 2 tygodnie przesiedziane w domu ^^ Chociaż nie wiem, czy odpocznę, bo szykuję się do masy konkursów, z czego każdy jest dla mnie baardzo ważny, a dwa z nich (z czego jeden już napisałam) może wpłynąć na wymianę (z niektórych programów biorą pod uwagę konkursy... ;-;). A tak by the way, to mam W KOŃCU 2. część Pamiętników Wampirów po długich szaleńczych poszukiwaniach MAM, ale jest tak nudna, że została mi jeszcze gdzieś 1/3 do przeczytania. Damon znowu jest podłą świnią, a on jest TAAAAAKI piękny, że aż mi serce pęka ;_;
      Obiecałam sobie, że w te ferie zabiorę się W KOŃCU za jakiś serial (rozważam The Walking Dead lub Pamiętniki Wampirów *kiedyś trza zacząć oficjalnie*). Spoza tego mam ogromne zaległości w filmach. Muszę obejrzeć Warm Bodies ;-; A, i planuję kolejne opowiadanie, nad którym dumam od pewnego czasu i będzie ono pierwsze, o ile się nie mylę, które ujrzy światło dzienne wśród blogspotów. Nowy, kolejny blog jeszcze nie założony, ale to kwestia dni/miesiąca (zobaczę, jak się uda). Mianowicie planuję paring Jalice *if ya know, what i mean* *but if ya don't know i mean Alice&Jasper*

      Usuń
    2. ALICE I JASPER!!! Trzy razy tak! Dziękujemy, przechodzisz do kolejnego etapu!
      Obejrzyj plotkarę, albo słodkie kłamstewka. Nie pożałujesz, obiecuje. Wciągniesz się w to, mówię Ci! ^^
      Powodzenia w konkursach. :) Jaka tematyka?
      Jak tam 14 luty :) ? Było bardziej wale-drinki czy love, love, love ♥ ?

      Usuń
    3. Wiem, kocham Jaspera i Alice ^^ Są ŚWIETNI <3 ^^
      A długa ta plotkara i słodkie kłamstewka? Bo czas nagli, a seriali do ponadrabiania cała masa (czuję się, jakbym miała całą "Modę na sukces" obejrzeć, ale wytrwam ;-;) :d
      Konkursy z polskiego i angielskiego :) Z czego z jednego angielskiego jestem już po i w cale nie był taki zły (mam wyniki ^^).
      14 luty? Love, love, love? Ha, żadnych takich. Jestem #ForeverAlone ;__; W sumie to zawsze byłam sama w Walę-Tynki, ale cóż... Tym razem opuścili mnie nawet znajomi i nie miałam nawet, z kim się spotkać :c Aż się przykro robi. Ale truuudno, mam przecież psa ^^ Pies został moją najukochańszą walentynką :) Ma któraś może kota? Bo ja tak się przymierzam, żeby takowego futrzaka nabyć (nabyć oczywiście w schronisku, chociaż moja rodzina wolałaby chyba rasowego, ale TO MÓJ KOT, więc niech spadają na drzewo :P) i nie wiem :D Kotki są świetne ;___; Może ignorowałby mnie mniej niż mój pies ;-;
      A tak ogółem to gdzie zginęła Angie? Cicho, nie ma jej ;-; Czas się zacząć martwić!
      Ostatnio w związku z nowym blogiem pointeresowałam się tymi wampirosami (tak je ostatnio nazywam ;_;). Parsknęłam śmiechem, kiedy się skapłam, że nie korzystają z toalet. I teraz 2 wielkie, mega pytania za 100000000000 punktów dla Dulce (bo sama nie jestem pewna, co na nie odpowiedzieć ^^):
      1) Gdzie znika ta cała krew, którą wypijają?! Wyparowuje? To chyba się pocić krwią powinni ;-; Zmykać do jakiś zakamarków - ok, ale przecież w końcu byłoby jej chyba tak dużo, że chyba by wybuchli, umazując te swoje cudne, jasne, zmodernizowane domki krwią i jelitami. I mózgiem.
      2) Co się stanie jak zjedzą ludzkie żarcie? Czy po wypiciu np. szklanki coli będą potem musieli się odlać? ;-; Bo przecież Edzio kiedyś pizzę wcinał ;-;
      Koniec moich rozkmin. Mam masę książek do przeczytania ^^ Słyszę, jak mnie wołają ^^

      Usuń
    4. Chyba nie uzyskam 100000000000 punktów, nie mam pojęcia :( Mam jeszcze dwa pytania:
      3) Skoro Edward nie mógł wytrzymać (pierwsza część) nawet pocałunku, to jak znosił Belle podczas miesiączki?
      4) Jeżeli wampiry nie mają krwi w swoich żyłach, (czwarta część) to jak Edward dostał wzwodu?
      Ta książka nie jest wysokich lotów, nie ma co tutaj się doszukiwać specjalnej filozofii i perfekcyjnie zarysowanej fabuły. Mimo to zyskała dużą popularność. Tak samo jak "50 twarzy Greya", gdzie wypracowania dresiarzy na języku polskim w gimnazjum mają lepszy styl, a dialogi z klanu doktora Lubicza z Grażynką mają więcej akcji, dynamiki i w porównaniu do tego padła to szczyt finezji, błyskotliwości i dowcipu. Przekomiczne dialogi pomiędzy Aną a Christianem są zawsze gorsze od żartów Karola Strasburgera w Familiadzie. Wewnętrzna bogini głównej bohaterki cały czas wywraca jakieś koziołki, robi szpagaty, gwiazdy i inne akrobacje. Dodam, że Ana w ciągu jednej strony zawstydza się co najmniej 4 razy, a swoją wargę przygryza przy każdej rozmowie z "bogiem seksu", który dochodzi w czasie szybszym, niż struś pędziwiatr uciekający przed kojotem. Jest to raczej tandetne romansidło dla gospodyń domowych w fartuchu z czasów PRL-u, które podniecają się tym, ze Gray wyciągnął naszej tępej Anastazji tampona zębami (swoją drogą, szkoda, że Ana nie jest granatem. Może po wyciągnięciu zawleczki wybuchłaby :)) Nie zapominajmy również o tym, że Ana mimo że jest tępa jak siekiera do rąbania cukru, jest też straszną łamagą, która potrafi potknąć się o kawałek włosa, który przypadkowo wypadł z jej warkoczyków z włosów pod pachami (wspomniałam o tym, że dopiero nasz kochany Christian przedstawił ją z maszynką do golenia? Biedna całe życie myślała, że to naturalna ochrona przed zimnem ;/ ). Mam nadzieję, że Ana w końcu wpadnie pod tira lub rozpędzone stado bizonów i nie powstaną kolejne części tej ŚWIETNEJ książki, która i tak ma już za dużo części ( za dużo o wszystkie trzy części). Przepraszam, że tak pluje jadem, ale nie zniosę kolejnej reklamy tego badziewia.. a to jest dosłownie wszędzie.. internet, telewizja, radio, plakaty.. boje się otwierać lodówki, żeby nie zobaczyć pasztetu z etykietą "50 pasztetów Greya"
      ~OK JUŻ OCHŁONĘŁAM~
      Słodkie kłamstewka dalej trwają(5 sezon), plotkara ma bodajże 6 sezonów, ale obiecuje ci, że sie w tym zakochasz :D Chuck Bass i Blair to para, która dorównuje naszemu ronione.. boję się napisać, że nawet lepsza.. proszę, nie biczujcie mnie za to :c
      Ja niestety nie mam pieska i walentynki musiałam spędzić z chłopakiem :( Kota też nie mam.. nie mam w domu żadnych zwierząt (prócz brata.. wspominałam, że mam bliźniaka? XD). Ale jeżeli szukasz odpowiedniej rasy konia, to mogę ci pomóc.. albo dać do ciebie na przeszkolenie jednego urwiska.. niech zatęskni za mamusią i będzie już grzeczny, bo nie docenia mojej dobroci skubaniec jeden! Ugryzł mnie ostatnio w plecy! Wyobrażasz to sobie?!
      Angie pewnie zabalowała w ferie i odsypia xD

      Usuń
    5. 3) Cóż, ja słyszałam, że podobno Stephanie Meyer w którymś wywiadzie powiedziała, że Edward czuł, kiedy Bella ma okres *robił niuch, niuch*, ale że był dżentelmenem to nigdy jej tego nie powiedział :D
      4) A tu akurat fanki tłumaczą się, że nieraz zdarza się, że trupowi zrobił się namiocik, więc czemu by nie Edziowi? Mnie ta wersja zniesmacza. Wolę swoją własną - tam umyka pewnie ta krew, którą wypijają z takim zamiłowaniem :P
      Uch, Grey jest dla mnie okropnym obrzydlistwem, a sposób, w jaki reklamują film jest debilny. Ostatnio przejechałam ok. 10 przystanków to na gdzieś 7 była reklama ;-; A z tym tamponem to na serio czy żartujesz? :O *FU* Cóż, nie wiem, czy doszła ta informacje do Ciebie, droga Dulce, ale pierwotnie 50 ryjów Grey'a było FAN FICKIEM do Zmierzchu. I właśnie jako taki fan fick miało zostać opublikowany. Ale Stephanie Meyer się nie zgodziła (mądra kobieta!) i autor, aby to wydać musiał pozmieniać imiona bohaterów. Widziałam wczoraj tabelkę, gdzie wszyscy bohaterowie są przypisani tym ze Zmierzchu. Głównymi bohaterami Aną i Greyem mieli być *FANFARY* Bella i Edward. I tu widać to połączenie - Bella i Ana dwie dziewczyny, które się potykają o wszystko, przygryzają wargi. NIE WIDZĘ TEGO. Zanim dowiedziałam się, z jakim paringiem kiedyś było 50 ryjów Grey'a zakładałam Rosalie i Emetta lub Alice i Jaspera (w drugiej kolejności). Rosalie i Emmett, no cóż, nie oszukujmy się, samo stwierdzenie w większości dzikich ff, że walą się jak króliczki w krzakach mówi samo za siebie. A Alice i Jasper? Przy Jasperze, który podobno zanim postanowił chodzić z Alice i uznał ją za tą jedyną to przeleciał ją parę razy?
      Z chłopakiem? Uhuhuhu ^^ Brat bliźniak? WOW. A irytujący jest? Bo ja nie wyobrażam sobie mieć BRATA bliźniaka. Mam młodszego i jest największym wrzodem na dupie, jakiego można sobie wyobrazić. Jest wredny, głupi i dziwny ;-;
      Uch, konia w zabetonowanym blokowisku... Nie wiem, czy mu to zrobię :P Ale hm, koń gryzący w plecy musiał być zabawnym zjawiskiem! :D

      Usuń
    6. Właśnie słyszałam o tym, że początkowo był to fanfik. Dobrze, że tego nie zrobili.. zrujnowaliby moje dzieciństwo, w którym cały pokój miałam oblepiony plakatami ze zmierzchu (Team Edward 4ever). Swoją drogą autora 50 ryjów ma ok. 50 lat, co jest moim zdaniem obrzydliwe, że ona to tak opisuje... eee trzy razy nie.
      Brat irytujący jak każdy. Czasami mam ochotę go zabić ;o Ty sobie nie wyobrażasz mieć brata bliźniaka, a ja nie wyobrażam sobie NIE mieć brata bliźniaka xD Chciałabym mieć siostrę, żeby wymieniać sie ubraniami i wgl. :D
      Gryzek w plecy też mnie rozwalił xD Dziubasek najukochańszy :3

      https://scontent-vie.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/v/t1.0-9/599690_383287911738598_1109134038_n.jpg?oh=65c37e196eb90f43c781239c0528b975&oe=5552AEBC

      Swoją drogą ja też mieszkam na blokowisku :P A moim największym marzeniem, jest posiadanie SWOJEGO WŁASNEGO konia sportowego, który skacze 1,50 i płynnie chodzi. Niby mam dostęp do tych 3 urwisów, ale to nie to samo, jak posiadanie własnego i tylko mojego :/ A jakie są twoje marzenia? Jeździłaś kiedyś konną?

      ANGIE GDZIE JESTEŚ!! Przez ciebie strasznie smutam, albo raczej smutam przez Finna z glee :( !!

      Usuń
    7. Ja nie miałam momentu obwieszania plakatami ze zmierzchu :/ Mimo iż moja siostra i wiele moich przyjaciółek miało taki moment, ja go nie miałam, chociaż uwielbiam Jaspera i Alice ^^ Może dlatego, że kiedy była "moda" na Zmierzch to ja tkwiłam w Harrym Potterze i nie chciałam ruszać niczego innego :D
      O Boże! 50?! Lol, to brzmi jakby była jakąś starą pedofilką ;-; Po raz kolejny Stephanie pokazuje swoją pewnego rodzaju inteligencję ;-; Nie dziwię się, że nie zgodziła się, aby był to ff do jej Zmierzchu ;_;
      Ojej, siostra bliźniaczka albo chociaż siostra młodsza/starsza o rok! O tak, chciałabym! Niestety moja siostra jest ode mnie znacznie starsza (znaczenie od stwierdzenia rok starsza) i by najmniej nieczęsto się w czymś zgadzamy i musimy ze sobą dzielić pokój, co jest szczytem bezczelności moich rodziców '-' Wymiana ubrań w naszym przypadku jest rzadka i zazwyczaj dotyczy jakiś ogromnych deal'ów w stylu "Jak dasz mi te gacie to dam ci tę koszulkę".
      Ładny konik *-*
      Ojej, któż nie marzył o takim koniu?! ^^ Zawsze chciałam mieć konia, ale po naoglądaniu się Animal Planetu przeraziłam się, że źle będę pielęgnować jego kopytka i coś mu się stanie i bardzo to mnie spłoszyło :C Bo sprzątać po nim nie ma problemu, ale to dziubanie mu w kopytkach mnie wystraszyło ;_; I się pytam, czy to serio takie skomplikowane? Co do jeździectwa- nie oszukujmy się, jeździłam tylko raz. Na festynie. Phi. Wtedy zaliczyłam pierwszą glebę. Konik się czegoś wystraszył i mnie zrzucił, o ile dobrze pamiętam fakty. Wszyscy się śmiali, a mi było strasznie przykro. Ogółem moje dzieciństwo było pełne momentów, kiedy mi było przykro, a inni się śmiali, co jest kompletnie nie fajne! ;-;
      Moim marzeniem jest (jak może czasem widać) USA i Australia. I za nic nie mogę się zdecydować, gdzie zamieszkać i czym się zająć. Nie oszukujmy się, interesuje mnie cała masa zawodów, z czego niektóre podobno nie są dla kobiet (dyskryminuje się je tam strasznie) - chirurgia i wojsko. Ale trudno, wali mnie to, najwyżej zostanę weterynarzem ^^
      Do koni nie mam dostępu, od kiedy umarł mój ukochany dziadek (wtedy miałam nawet swoją mućkę!). Strasznie za nim tęsknie, mimo, że widywałam go tylko w wakacje. Zawsze dzwonił tydzień przed moim przyjazdem i pytał, co powinien zrobić z okazji mojego przyjazdu i jakie lubię lizaki. A tak wracając jeszcze do koników to polubiłam je dzięki jednej z lubianych przeze mnie gier, a mianowicie Howrse, chociaż wchodzę tam raz na milion lat i teraz raczej gram bardziej kolekcjonersko :) Mimo to, czasem pogrywam.
      Angie zaginęła bez śladu ;-; Proponuję porozwieszać ogłoszenia po blogerach w stylu "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie".
      O, Dulce, mam taki ogromny problem. Zacząć bloga od momentu, kiedy Jasper poznał Alice (mniej więcej) czy od jakiegoś tam czasu później, kiedy się już spiknęli?

      Usuń
    8. Myślę, że od momentu, kiedy się poznają. To jest takie nowe. Zdecydowanie :)
      Dziubanie w kopytkach cię wystraszyło :c ? Przecież trzeba o nie dbać! Nic się nie zrobi konikowi, jeżeli wiesz jak czyścić. Jaki zbieg okoliczności. Jutro zabieram pewną dziewczynę, żeby pokazać jej co i jak i zacząć naukę jazdy(spełniam marzenia xD). Jeżeli wsiądziesz w pociąg już teraz, to jutro będziesz czyścić kopytka :P
      Ale pechowo zaczęłaś, że pierwszy raz wsiadłaś i już gleba :) Nieskromnie pisząc - spadłam 24 razy. Jeżeli się postarasz, to może mnie dogonisz :P
      Ze mnie zawsze się śmieją! Mam często dziwne wypadki xd

      https://scontent-vie.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/400623_511438812256840_1796578582_n.jpg?oh=720e65f4dccc5504cc24635aacfa826a&oe=558A949F

      Tu uwieczniony jeden z tych zabawniejszych wypadków. Tu odpowiem na ewentualne pytania: NIE. Nie jestem normalną osobą.
      Niestety nie wszystkie są tak zabawne. Pamiętam, kiedy spadłam na kamienie i do teraz mam problemy z kręgosłupem, bliznę, a siniaki miałam od obojczyka po udo xD
      KIBICUJE USA, w Australii (chyba już był taki temat) są pająki! :(

      Usuń
    9. Wiem, wczoraj też doszłam do tego, szczególnie, kiedy przeczytałam parę ślicznych fan ficków ^^
      Wiem, wiem, że trzeba dbać. Dla mnie to żaden problem, tylko po prostu, bałabym się, że zrobię mu krzywdę zamiast pomóc :/ W pociąg żaden problem, bo ferie, więc mogę zaszaleć :P
      Pechowo i to bardzo. Miałam wtedy z 6-7 lat ;-; Cóż, przykro mi, upadki z koni chyba nie dla mnie :P Jeden mi wystarczy na wiele. Chociaż może kiedyś się skuszę :P O ile nic nie złamię, bo dotychczas nic sobie złamałam i nie chcę tego prędko zmienić, chociaż z moim sposobem chodzenia, hulania i skakania to kwestia czasu :D
      No, no, widzę, że gleba pierwszorzędna :P
      Nieźle, moje współczucie :/ Ja za to mam masę uczuleń, chociaż nie wiadomo praktycznie na co i jak (każde badania dają inne wyniki, raz wyszło, że jestem uczulona na wszystko, na co byłam badana).
      Wiem o pająkach, ale dla mnie ogromnym plusem jest ich przygotowanie na ukąszenia. Plaże są pełne butelek z octem, który jest szalenie potrzebny przy poparzeniach przez meduzy (taki przykład, YOLO). A poza tym "W porównaniu z innymi państwami wskaźnik rozwoju społecznego (uwzględniający jakość życia, opiekę zdrowotną, przeciętną długość życia, poziom wykształcenia, swobodę działalności ekonomicznej, wolność osobistą i prawa polityczne) Australii jest bardzo wysoki i obecnie znajduje się ona na 2. miejscu po Norwegii." i mają bardzo wysoką długość życia. Średnia to powyżej lat 80, więc ŁOOO.
      Ale USA jest świetne ;_; Kocham USA, każdy stan z osobna, nawet Alaskę, chociaż NIENAWIDZĘ zimy, zimna, niskich temperatur, itd. itp. A, i nie wiem, czy wspomniałam, ale utnę sobie chyba obie ręce, jeśli nie spróbuję tych wszystkich amerykańskich słodyczy!

      Usuń
    10. Ja nadal jestem za USA. Marzy mi się ta szkoła. Chciałabym być cheerleaderką i biegać z pomponem w miniówce i umawiać się z futbolistami xD
      Okej, zapraszam więc :) Uprzedzam tylko, że o mnie można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jestem "miła". Dzisiaj dziewczyna spadła dwa razy, ale i tak jestem pełna podziwu, bo wstała i wsiadła bez zbędnego marudzenia! Twardo znosiła moje krzyki typu: "pięta w dół!", "plecy proste!", "kolana przyklejone!". Jednak po 2 godzinkach szło jej o niebo lepiej i jestem dumna z niej i z siebie!
      A to wiesz, w tej naszej służbie zdrowia to nic nigdy nie wiadomo.. nie będę nawet komentować tego, że od miesiąca proszę się o skierowanie do ortopedy..

      Usuń
    11. Podobno w większości nie ma tak jak na filmach, że cheerleaderki to "królowe" całych szkół, ale nie ma tak, że kompletnie się to nie zdarza. Dla mnie słodka była historia, że jedna Polka wyjechała z rodziną do USA, a pierwszego dnia do stolika zaprosiła ją drużyna futbolu *-* Dla mnie świetne w tamtejszych szkołach jest to, że każdy ma indywidualny plan lekcji i ma się taki sam plan na cały tydzień ^^ Mi to pasuje, tym bardziej, że mogłabym w końcu zająć się w szkole czymś, co mnie interesuje.
      Nie no, ja uważam, że jestem wredna ;-; Potrafię zirytować i to bardzo łatwo xD
      Ja bym była pełna podziwu, że wsiadła na konia, bo dla mnie to czarna magia ;-;
      No cóż, ja podobno mam uczulenie na sierść zwierząt i praktycznie, jak powiedział lekarz "prawie na wszystko oprócz powietrza, wody i trawy". A żyję. Nie mam żadnych reakcji alergicznych, duszności, itd. I mam psa, kiedyś też i kota (zdechła :____;). Czasem tylko miewam lekkie ataki astmy, ale to po prostu zwykły, męczący przez kilka minut kaszel. A tak to jestem zdrowa ^^
      A co sądzisz o Anglii? Ja ubóstwiałam Wielką Brytanię, dopóki nie nabawiłam się urazy, że Anglicy są strasznie tacy... hm, dumni? Nie wiem, czy mogę to tak stwierdzić, ale by najmniej Polaków nie przyjmują już tak miło jak kiedyś.

      Usuń
    12. Uwielbiam brytyjski akcent i to chyba wszystko. Ten deszcz i ta szarówa do mnie nie przemawia. I właściwie też obiło mi się o uszy, ze Anglicy są nieuprzejmi dla Polaków. Ale w sumie nie ma co się dziwić. Emigrując zabieramy im pracę.
      Ja na szczęście nie mam żadnej alergii, jedynie na matematykę. Zawsze jakoś źle sie czuje :o A bierzesz jakieś leki? Może one by pomogły jakoś? Pewnie ciężko jest mieć uczulenie na wszystko xD
      Przeważnie tak jest, że filmy nie ukazują całej prawdy, ale z chęcią potańczyłabym z pomponem! Chociaż taki ze mnie tancerz jak z koziej dupy trąbka ale cóż. Nauczyłabym się! :D
      To na kolejny rok już wyjeżdżasz(szkolny), czy nadal się wahasz?

      Usuń
    13. Ja nie cierpię brytyjskiego akcentu, kocham amerykański i w sumie australijski nie jest zły :) Deszcz KOMPLETNIE też do mnie nie przemawia, szczególnie, że mam ogromne skłonności do przeziębień :/ Czytałam książkę z perspektywy Angielki, której praktycznie Polka sprzątnęła pracę sprzed nosa. Niestety, jak według mnie Anglicy przesadzają. Słyszałam, że są po prostu na tyle leniwi, że pracodawcy widząc, że ktoś jest emigrantem z POLSKI od razu go zatrudniają, bo podobno niezależnie jak mocno leniwy będzie Polak to przy Angliku na pracowitego wyjdzie.
      O nie, nie mów NIC o matematyce! To najgorsza skaza boska! Ci wszyscy matematycy, Sokratesy czy Egipcjany, oni to strasznie złośliwi musieli być ;-; *maść na ból dupy nie było, ach*
      Leków nie biorę :D Chociaż jak byłam mała to od owoców cytrusowych wyskakiwały mi wysypki (ale musiałam zjeść ich całą furę), przy kocie raz na miliard lat kichnęłam i tyle. Kaszel, który przywodzi na myśl atak astmy (nagle ni z gruchy, ni z pietruchy kaszlę i nie mogę przestać przed kilka-kilkanaście minut, nie pomaga popijanie sokami czy wodą). Baardzo ciężko :P
      Ja też chętnie ^^ Chociaż bardziej interesuje mnie ta artystyczno-gimnastyczna część (gwiazdy, salta) i chciałabym się kiedyś na to zapisać albo coś ^^ Ze mnie jest najgorsza tancerka na świecie! ;-; NAJGORSZĄ i nikt mnie nie pobije! Ha.
      Na kolejny nie da rady, bo zgłaszać się trzeba rok wcześniej we w r z e ś n i u. Ewentualnie w październiku lub listopadzie, ale podobno wtedy już nie było miejsc na USA, więc dupa :/ Na jeszcze kolejny nie mogę, bo nie wiem, czy wiesz, ale w Krakowie będzie się działo ^^ (2016), więc mogę dopiero po tych dwóch latach jechać. Pozostaje jedno pytanie. 2 czy 3 liceum? W 2 liceum nie zyskam tam wiele ponad roku w tamtejszej szkole, pomieszkania w USA i pozwiedzania. W 3 liceum pisałabym tam pewien rodzaj amerykańskiej matury i mogłabym się ubiegać o zostanie tam na studiach. Jednak amerykańską maturę w Polsce mogę się wypchać i na 80% musiałabym powtarzać tu 3 klasę liceum i napisać polską maturę. Jeśli jednak dostałabym się na amerykańską uczelnię - drzwi Ameryki stałyby otworem. Jednak słyszałam też o czymś interesującym i nie wiem, czy to prawda. Jeśli w 2 klasie bardzo bym się postarała i przysiadła do nauki + miała chyba bodajże parę przedmiotów na poziomie jakimś tam (jest to poziom nauczania jakoby studencki) mogłabym zdać "maturę" amerykańską. UCH. I nie wiem, co by tu zrobić ;-;
      A co do też mojego późnego wyjazdu - trza uzbierać na jak najwyższe kieszonkowe, nie?! :D

      Usuń
    14. Matematyka to zło wcielone.. *rzygam*
      Mnie dzisiaj taki suchy kaszel złapał, myślałam, ze sie uduszę xD Ale to przez to, ze darłam się wczoraj na zimnie. Trudno :c
      No dokładnie! Mi też te szpagaty itd. się podobają. Kiedyś trenowałam akrobatykę sportową.. w sumie czego ja nie trenowałam.. Juz była akrobatyka, koszykówka, ręczna, biegi, skoki w dal, wioślarstwo i teraz zostało mi jeździectwo ;3
      Niestety z tej gibkości zostało mi już tak niewiele, że lepiej nie wspominać xd
      Co będzie się działo w Krakowie? Chodzi o ten zlot młodzieży?

      Usuń
    15. Matematyka to wytwór piekieł.. ;-;
      Suchy kaszel? Ja się takiego wstydu najadłam na Środzie Popielcowej, że to się w głowie nie mieści! Przed wyjściem myślę sobie "Nie będę brać chusteczek, przecież zdrowa jestem, nie mam kataru...". W kościele nagle ni to z gruchy, ni z pietruchy KATAR. Nie dosyć, że pociągałam nosem to jak przyszło do sypania popiołem to niezłe jaja były, bo ksiądz, który był łaskaw mnie posypać, wysypał pył za szybko i większość poszła mi do oczu i ich okolice. Do końca mszy pociągałam nosem i tarłam oczy. WSZYSCY byli święcie przekonani, że płaczę ;-; KONIEC z wychodzeniem z domu aż do śmierci. O tak :-;
      To ja właśnie nie ciągnęłam się na ŻADNE zajęcia pozalekcyjne oprócz angielskiego. I tyle. ŻAŁUJĘ. Bardzo żałuję, bo teraz nie wiem, na co chodzić. Perkusja czy akrobatyka? Angielski czy hiszpański? A może w końcu skusić się na to jeździectwo?
      Jej, ja się kocham rozciągać, więc MUSZĘ nauczyć się szpagatu ^^ *-*
      Zlot młodzieży? :D Światowe Dni Młodzieży. Tyle słodkich Amerykańców, Włochów, Francuzów, Hiszpanów, Australijczyków do poderwania! *-* (cóż, 2016 to szczylem nadal będę, ale pogapić będzie się można :P)

      Usuń
    16. MNIE TAK SAMO WŁAŚNIE W KOŚCIELE WCZORAJ XD Z tym popiołem tak samo niewypał, bo czapkę założyłam i wszystko mi zleciało na czarne spodnie xd
      Idź na to co się zainteresuje :D Możesz się skusić na jeździectwo, mega zajawka. Później zmienia się to w cały sens życia ;3 Licz się z głupimi komentarzami kolegów o ujeżdżeniu i stawaniu dęba koni, ale po czasie zaczyna to w sumie śmieszyć ;p Masz w okolicy jakąś stajnie? Zadzwoń, dowiedz się kiedy możesz się umówić na lonżę i do dzieła :D Cena 45 min na lonży u mnie waha się w okolicach 30-35 zł więc pewnie u ciebie będzie podobnie. Na początku z 2-3 lekcje na lonży, później będziesz miała godzinowe treningi na hali (o ile taka tam się znajduje) albo na placu. Jeżeli będzie ci dobrze szło, to tereny, skoki :) Ja preferuje tereny z niskimi skokami (jakieś przewrócone drzewa, rowy itp.)
      Może się wybiorę do tego Krakowa, kto wie. Szczylem już nie będę bo 19 lat na karku będzie. Czuje już tą starość. Na razie przede mną 18-nastka ;d

      Usuń
    17. Właśnie minusem jest to, że każda z tych rzeczy mnie interesuje albo po prostu chciałabym spróbować ;_; Tyle mam tych kolegów, że pewnie obejdzie się bez komentarzy (jest ich tak mało, że nie ma czego się obawiać xD). Za konie chciałabym się zabrać, kiedy zrobi się cieplej - z zasady jestem wtedy bardziej kontaktowa, częściej wychodzę na zewnątrz :d
      Wybierz się, wybierz. Mnie już przeraża mój wiek, co tam za rok czy dwa. Osiemnastka, mawiasz? Ja swoich 18-stych urodzin sobie nie wyobrażam ;-; Schowam się do piwnicy i ich nie obejdę. AMEN.
      Ej, tak trochę poskrobałam przy prologu o Alice i Jasperze i doszłam do wniosków paru:
      1) Jasper gustuje w Maryśkach ;-; Najpierw Maria, a potem MARY Alice Brandon. On to chyba ma jakiś kompas do Marysiów ;-;
      2) Praktycznie, nie licząc tego, iż Jasper z Alice są wampirami i się nie starzeją - między nimi jest 60 lat różnicy ;_______;
      3) Kocham pierwotne nazwisko Jaspera. Jeżeli mój przyszły mąż nie będzie miał na nazwisko Whitlock to.. Kupię sobie psa i zmienię nazwisko ;-;

      Usuń
    18. To łap się wszystkiego, czego się da. Szkoda życia, później będziesz żałować, że czegoś nie spróbowałaś. Dzisiaj właśnie mam rozkmine nad kruchością ludzkiego życia. Gdyby była tutaj Angie, to bym się jej wyżaliła o śmierci Finna z glee. Tak to przeżywam, jakby umarł ktoś, kogo znałam osobiście xD
      Ja mam własnie więcej kolegów niż koleżanek. Chociaż nie mam nic do dziewczyn, ale czasami mnie wkurzają, kiedy strasznie jadą komuś za plecami. I to już staje się powoli normą, co jest straszne.
      No bierz się za konie jak będzie ciepło. Najlepiej na wiosnę, bo później upały to też lipa.. i końskie muchy :c
      Ja swoją 18-nastke mam już zaplanowaną :D Zapraszam tylko najlepszych przyjaciół, żeby nikt mnie nie wkurzył. W sumie to stałą ekipę z którą zawsze walimy melanże na działkach (♥) no i parę osób z zewnątrz, którzy jeszcze nie przeżyli z nami żadnej imprezy ;d
      Ja już wiem jakie chce mieć nazwisko i nie chce żadnego Whitlock'a!
      Kiedy można sie spodziewać prologu?

      Usuń
    19. Chwyciłabym się, ale nie wiem, czy dni tygodnia nie zabraknie :P *nie oszukujmy się, jestem takim wstrętnym leniem, że to się w głowie nie mieści :P*
      Ja nie gustuję w chłopakach, od kiedy "zakumplowałam się" z jednym idiotą. Od tego czasu niezbyt ufam płci męskiej w szczególności, jeśli zaczynają się maślane oczka, podlizywanie i ckliwe wyznania ._. Gdy byłam w podstawówce to przeważnie spędzałam czas z chłopcami, może ze względu na męskie kuzynostwo (którego całkiem sporo!). Do dziś pamiętam podstawianie pinezek pod krzesła, klejenie wszystkiego od góry do dołu klejem, ach, te piękne czasy :D Nigdy nie dostałam uwagi ^^
      A dziewczyny też potrafią być podłe. WIEM, bo dzielę z jedną pokój i to bywa NAPRAWDĘ złe. Zauważyłam, że z czasem bardziej uważam na to, kogo nazywam przyjacielem.
      Dlatego boję się imprez urodzinowych, gdzie ja jestem solenizantką! Boję się, że ktoś mnie wkurzy albo ja zirytuję kogoś i kwas się zrobi (przyjaciółka, którą nazywam przyjaciółką chyba tylko przez to, że spędziłam z nią prawie każdy dzień przez ostatnie 12 lat, obrobiłaby mi dupę z wszystkimi ludźmi z imprezy oraz sąsiadami, a potem, zależy od humoru, rozplanowałaby intrygę ;-; Jak w operze mydlanej).
      Whitlockiem się nie dzielę, więc masz szczęście! :P Smithy, Holmesy już mi przeszły, teraz trza się na Whitlocka przestawić :P
      Ja mam chyba jakiegoś pecha ostatnio ;-; Chciałam wytrzepać mój ukochany kocyk na balkonie i go upuściłam. Jak po niego poszłam to był taki usyfiony, że go prawie nie poznałam ._.
      Czy tylko ja jestem taka NIEuda?!
      Prolog, prolog ._. Pisząc go, zrobiłam taki głupi błąd merytoryczny, że aż się prosiło, żeby wydrukować i przemielić na papier toaletowy. Więc albo go naprawię, albo napiszę nowy :/

      Usuń
    20. Co ty mówisz. Jeden chłopak i od razu taka nieufność? Ze swoim dwoma byłymi chłopakami dalej utrzymuje kontakt i w sumie słowa "zostańmy przyjaciółmi" się sprawdziło. Nie ma żadnych krzywych akcji - można? Można.
      To co ty masz za "przyjaciół"? Kopnij w dupę i tyle.
      Haha, to się nazywa moja droga NIEZDARNOŚĆ! Ale nic nie przebije tego, kiedy składałam parasol ogrodowy na balkonie. Nie dość że wybiłam w nim szybkę w balustradzie, złamałam plastikowy element i nie można go już było rozłożyć to jeszcze spadł mi na sam dół.
      Wgl. strasznie pospamowałyśmy tutaj Angie. Mam nadzieję, ze się nie obrazi xD Nie masz jakiegoś gg czy coś?

      Usuń
    21. Jeden chłopak, a bilion historii :/ Rzekomo przyjaźnię się z nim, ale ta przyjaźń polega na tym, że jeśli on ma w rozmowie ze mną jakiś interes to się odezwie. U mnie słowa "zostańmy przyjaciółmi" z byłym nie zadziałało :/ Krzywych akcji nie ma :P
      Przyjaciółkę, bo jest taka tylko jedna. Wiem, że powinnam ._. Chociaż chyba nawet nie muszę, bo ostatnio znalazła sobie nowe towarzystwo, więc to moim problemem już nie jest.
      Wiesz, ja jak miałam z 10 lat to zabrałam ze sobą na zewnątrz namiot. Chciałam rozłożyć, pobawić się, złożyć, wrócić. Namiot był banalny do złożenia, zajmowało to dosłownie momencik i miałam przy sobie nawet instrukcję. Przy składaniu połamałam go chyba w każdym możliwym miejscu ;-;
      #SpamŻyciem Nie no, swego czasu miałam gg, ale to jedno wielkie dno, więc pozwól, że założę :P Bo mój stary, pff, przydałoby się usunąć ;-;

      Usuń
    22. No haha, przeważnie tak jest, że się ludzie odzywają jak mają jakiś interes. W sumie kto z nas tak nie robi?
      Ja kiedyś przed wyjazdem na wakacje w góry rozwaliłam sobie kolano. Dwa dni później w górach na skałkach poprawiłam tą ranę. Dzień przed wyjazdem znów się wypieprzyłam. Mimo, że było to jakieś 5-6 lat temu to nadal mam szpetną bliznę na kolanach xD Raczej już nie zejdzie, ale to co! Blizny dodają uroku, czyż nie?
      No to załóż jak będziesz miała czas ;d

      Usuń
    23. Komentarz wersja 2, bo kochane internety takie dowciapne ._.
      Założyłam, jestem z siebie szalenie dumna, bo zdążyłam już zapomnieć i przypomnieć sobie hasło :D 53018635
      Pamiętam, jak z jednym dzieciakiem z podwórka się bawiłam, jeżdżąc na hulajnogach. Miałam lat około 6, więc głupie pomysły uszami buchały, więc oczywiście wpadłam na genialną myśl. Zderzaliśmy się czołowo na naszych wysokofunkcyjnych pojazdach. Do czasu, kiedy nie zdarłam sobie kolan. Kopnęłam dzieciaka, rozwyłam się i poszłam sobie w pierony. ;-; Taki wstyd.

      Usuń
    24. Ok napisałam :P
      Ja to miałam harkorowe jazdy z bratem jak się biliśmy xD Kiedyś wsadziłam mu ołówek w głowę i został mu rysik. Ale wtedy miałam karę, omg o.O Zawsze się zamykałam w łazience i czekałam, aż przestanie chcieć mnie zamordować, haha ;d

      Usuń
  18. Kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Przyłączam się do pytania!

      Usuń
    2. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
      Przyłączam się do pytania.
      Angie, gdzież ty? :C

      Usuń
  20. ANGIEE PROSZE WROC

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy